Newsletter
Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?
Polityka legalności
Serwis poświęcony jest szeroko pojętemu tematowi szczepień i kontrowersji z nimi związanych. Cytowanie jest mile widziane, oczywiście z podaniem źródła. Fragmenty i cytaty pochodzące z innych niż polskie źródeł są odpowiednio oznaczone, a do większości z nich podano oryginalne linki. Strona nie jest zastępnikiem konsultacji medycznej. Choć tworzą ją osoby będące przeciwnikami przymusu szczepień i doskonale zdające sobie sprawę z tego, jak wielkim ryzykiem są one obarczone, uważają one również, że powinien im towarzyszyć wolny wybór – tak jak każdej innej metodzie profilaktyki czy jakiejkolwiek decyzji związanej ze zdrowiem własnym i rodziny. Mimo że na stronie znajdują się informacje o Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wiele opublikowanych tu materiałów nie reprezentuje poglądów członków Stowarzyszenia, lecz przedstawia osobiste poglądy autorów artykułów.

Autyzm u dzieci w łódzkich żłobkach. Przynajmniej czworo dzieci z każdej placówki ma objawy




Photo_1
© Grzegorz Gałasiński
Przebadano dzieci w sześciu łódzkich żłobkach. Sporo maluchów skierowano na pogłębioną diagnozę, bo mają objawy autyzmu. Przynajmniej czworo dzieci z każdego żłobka ma objawy autyzmu. To wynik badania przesiewowego, które Centrum Diagnozy i Terapii Autyzmu Navicula w Łodzi przeprowadziło ostatnio w sześciu placówkach. Magistrat rozważa, czy nie zrobić takiego samego programu miejskiego. Dlaczego? Im wcześniej rozpoczyna się terapię, tym jej efekty są lepsze. – Byliśmy trochę zaskoczeni, bo w sześciu łódzkich żłobkach, w których przeprowadziliśmy badania, przynajmniej czwórka dzieci została wytypowana do pogłębionej diagnostyki. Sądzę, że to sporo. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że do żłobków rodzice wysyłają tylko 10–15 procent populacji dzieci w tym wieku – podkreśla Anna Rozetti, dyrektor Centrum Diagnozy i Terapii Autyzmu Navicula w Łodzi.

Poza tym nie wszystkie dzieci w wytypowanych żłobkach zostały przebadane, bo część rodziców nie wyraziła na to zgody.

– Wielokrotnie zdarzało się, że rodzice nie wyrażali zgody na przebadanie dzieci, u których opiekunowie w żłobku widzieli deficyty rozwojowe. Tak, jakby się obawiali diagnozy – zaznacza Anna Rozetti. – I choć każdy z nas jest w stanie to zrozumieć, trzeba wziąć pod uwagę, że odsuwając od siebie problem i zamiatając go pod dywan, wcale się go nie rozwiązuje.

Jedna z mama miała pretensje, że jej dwuletnią córkę wytypowano do pogłębionej diagnozy.

– Pomimo że dziewczynka nie mówi żadnego sensownego słowa, zdaniem mamy jej córka nie ma żadnych problemów z rozwojem – mówi Anna Rozetti. – A w słowniku dwulatka powinno się pojawić już sporo słów.
Badanie w żłobkach polegało na wykonaniu wielu prób klinicznych, po których można się zorientować, czy maluch rozwija się prawidłowo w sferze komunikacji werbalnej, pozawerbalnej oraz intencji komunikacyjnej. – Badanie miało służyć wychwyceniu zaburzeń rozwojowych u dzieci jak najszybciej. Tym bardziej że jest przygotowywany duży program ministerialny na wykrywanie zaburzeń rozwojowych u dzieci – podkreśla dyrektor Anna Rozetti. - Z doświadczeń takich placówek jak Navicula wynika, że im szybciej rozpocznie się terapię, tym efekty są lepsze. Niedawno zgłosiła się do nas mama 12-miesięcznego chłopca. Bardzo wcześnie wychwyciła nieprawidłowości, choć dwóch psychiatrów uśpiło jej czujność. Dopiero trzeci psychiatra skierował chłopca na konsultacje do Naviculi. Okazało się, że obawy mamy były słuszne. – Mama w sposób rewelacyjny wychwyciła to, że jej syn nie zachowuje się tak, jak powinien, choć nie było to dziecko klasycznie autystyczne i można było mieć wątpliwości – przyznaje Anna Rozetti. – Po trzech miesiącach intensywnej terapii, prowadzonej w domu, ale zgodnie z programem napisanym przez specjalistę, efekty są rewelacyjne. Śmiem twierdzić, że tak mogłoby być w wielu przypadkach, gdyby intensywną terapię rozpoczęto w 12. miesiącu życia. Oczywiście jeśli nie byłoby współwystępującego upośledzenia umysłowego.

Pozwoliłoby to pomóc wielu dzieciom. Obecnie w Europie jest około pięciu milionów autystyków, czyli zaburzeniem tym jest dotknięta jedna na 150 osób, a w Stanach Zjednoczonych autyzm ma jedno na 88 dzieci. W Polsce ponoć jest to jedno na 300 dzieci, ale poradnia Naviculi ma w ciągu roku pod opieką przeciętnie 800 dzieci z całego regionu. – Chcielibyśmy, żeby z tego pilotażowego programu żłobkowego powstał program miejski. Niebawem zacznie się pogłębione szkolenie dla kierowników oraz opiekunów w żłobkach, by też zwracali uwagę na objawy autyzmu – mówi Anna Rozetti. – Jesteśmy po pierwszych rozmowach z wiceprezydentem Tomaszem Trelą i jesteśmy dobrej myśli.

Żeby badania przesiewowe miały sens, trzeba byłoby przebadać dzieci poza NFZ, by na pogłębioną diagnozę nie czekały przez cały rok. Na to więc są potrzebne środki miejskie. – Na razie jesteśmy na etapie wstępnych rozmów. Zapoznałem już z pomysłem stworzenia miejskiego programu wiceprezydenta Piątkowskiego, który zajmuje się służbą zdrowia. Zobaczymy, czy pomysł uda się zrealizować – mówi Tomasz Trela.


Źródło:
Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty z serwisu mogą być linkowane i kopiowane, ale pod warunkiem powoływania się na źródło.