Newsletter
Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?
Polityka legalności
Serwis poświęcony jest szeroko pojętemu tematowi szczepień i kontrowersji z nimi związanych. Cytowanie jest mile widziane, oczywiście z podaniem źródła. Fragmenty i cytaty pochodzące z innych niż polskie źródeł są odpowiednio oznaczone, a do większości z nich podano oryginalne linki. Strona nie jest zastępnikiem konsultacji medycznej. Choć tworzą ją osoby będące przeciwnikami przymusu szczepień i doskonale zdające sobie sprawę z tego, jak wielkim ryzykiem są one obarczone, uważają one również, że powinien im towarzyszyć wolny wybór – tak jak każdej innej metodzie profilaktyki czy jakiejkolwiek decyzji związanej ze zdrowiem własnym i rodziny. Mimo że na stronie znajdują się informacje o Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wiele opublikowanych tu materiałów nie reprezentuje poglądów członków Stowarzyszenia, lecz przedstawia osobiste poglądy autorów artykułów.

Homeopatia leczy chorych, szczepionki okaleczają zdrowych. Wywiad z Aleksandrem Kotokiem

W wydaniach "Komsomolskiej Prawdy" z 10 czerwca i 13–19 lipca (wydanie poszerzone) opublikowano wywiad z Jurijem Spiżenką, Ministrem Służby Zdrowia w niezależnej Ukrainie, i z Nikołajem Prodańczukiem, byłym Naczelnym Lekarzem Sanepidu Ukrainy. Znani uczeni przytaczali argumenty: nie ma alternatywy dla szczepionek. Dodatkowo akademik Prodańczuk twierdził: "Ukraina uległa atakowi bioterrorystycznemu z zewnątrz. Istnieją siły, które celowo dyskredytują szczepienia, zastraszają obywateli, popychają ich do akcji protestów, włącznie z miasteczkami namiotowymi, a cel mają całkiem widoczny – przebudowę rynku farmaceutycznego". Lecz gdzie szukać owych sił, by przynajmniej wysłuchać alternatywnego punktu widzenia, tego już Nikołaj Grigoriewicz Prodańczuk nie podpowiedział.

 

1796: zacznij czytać!

Stronę internetową o nazwie „1796 – homeopatia i szczepionki” bez trudu znalazłam w sieci. Jej autor, doktor Aleksander Kotok, już na początku wyjaśnił: – 1796 to nie przypadkiem wzięty z życia ludzkości rok. Wówczas pewien angielski aptekarz Jenner wszczepił ośmioletniemu dziecku ospę krowią. Malec okazał się zadziwiająco silny. Po jakimś czasie miłośnik eksperymentów skomplikował zadanie, wszczepiając chłopcu ropę z pęcherza ospowego. Dziecko znów nie zmarło. Aptekarz wyciągnął wniosek: wstrzyknięcie krowiej ospy chroni przed ospą prawdziwą.

– Tak narodziły się szczepionki – z wiejskich przesądów i niemoralnych eksperymentów – nie bez sarkazmu stwierdza doktor Kotok, zwolennik innego odkrycia z 1796 roku.

Niemiecki lekarz Hahnemann odkrył nową zasadę doboru środków leczniczych metodą genialnego domysłu. Napisał artykuł przesłany do czasopisma naukowego. Tak pojawiła się na świecie homeopatia.

Stronę odwiedza bardzo wielu ludzi. Są to głównie ludzie młodzi, świadomi, posiadający dzieci. Zamawiają książki doktora Kotoka, które ścierają w pył teorię i praktykę szczepień (nowosybirskie wydawnictwo Księga Homeopatii wydało ich już 20 000 egzemplarzy), zadają pytania za pośrednictwem maili i w ten sam sposób uzyskują poradę (przelew bankowy wynosi 100 euro za dwa miesiące prowadzenia pacjenta).

Doktor uprzedza: – Całkowita rezygnacja ze szczepień profilaktycznych to warunek leczenia dziecka niepodlegający dyskusji.
Masa podziękowań i reakcji pełnych zachwytu.

Specjalne działy poświęcono narodowemu ruchowi antyszczepionkowemu na Ukrainie, w Rosji, Białorusi i Izraelu. Moderatorzy uczą, jak stworzyć organizację protestującą i jak uczynić ją skuteczną, jak uzyskać niezależną statystykę powikłań poszczepiennych.

Zresztą wywołująca zaniepokojenie Ministerstwa Zdrowia Ukrainy Liga Ochrony Praw Społeczeństwa na czele z Wiaczesławem Kostyliewym ma właśnie tam swe źródło. Większość aktywistów w takich miastach jak Donieck, Lwów, Symferopol woli działać pod pseudonimem. Czyżby bali się prześladowań?

Z doktorem Kotokiem również skontaktowałam się za pośrednictwem poczty elektronicznej. Z biogramu wynika, że Aleksander ma 42 lata, w 1989 roku zakończył wydział lekarski Moskiewskiej Akademii Medycznej imienia Seczenowa, pracę doktorską z homeopatii obronił już na wydziale historii medycyny Izraelskiego Uniwersytetu w Jerozolimie.

 Już od dawna nie mieszkam w Jerozolimie i wielu o tym wie. Jednak tylko jednostki wiedzą, gdzie faktycznie mieszkam – zagadkowo odpowiedział Aleksander.

– Czy pańska działalność antyszczepionkowa zagraża pańskiemu osobistemu bezpieczeństwu?

– Nie doszło jeszcze do otwartych pogróżek, jednak strzeżonego Pan Bóg strzeże – nadeszła odpowiedź.

Zgodziliśmy się, że tekst wywiadu przed publikacją podlega całkowitej i bezdyskusyjnej autoryzacji Kotoka. Z kolei honorarium za publikację poprosił, aby przesłać do jednego z banków w Bułgarii.

– Pieniądze przeznaczę na wsparcie forum na mojej stronie – uściślił Kotok.

 

To po prostu spontaniczny protest ludzi”.


– Czy pomylę się, jeśli przedstawię doktora Aleksandra Kotoka jako lidera, albo raczej kierownika, naukowego zorganizowanego ruchu antyszczepionkowego w przestrzeni postradzieckiej?


– Podobna charakterystyka mi pochlebia, lecz nie uznaję siebie za lidera ani kierownika. Tym bardziej lidera ruchu, który istnieje wyłącznie w wyobraźni tych, którzy tak czy inaczej karmią się z szczepionkowego koryta lub z jakiegoś powodu czują powinność stawania w obronie szczepień.

Nie istnieje żaden antyszczepionkowy ruch w przestrzeni postradzieckiej. To, co zwolennicy szczepionek postrzegają jako ten ruch, w rzeczywistości jest spontanicznym protestem ludzi przeciwko niekończącej się korupcji i kłamstwu szczepieniowców, fałszowaniu statystyk, przemilczaniu faktów szkody wyrządzanej przez szczepienia i bezużyteczności szczepionek, odmowie uznawania moralnej i materialnej odpowiedzialności za skutki szczepień, umniejszania praw tych, którzy rezygnują z podporządkowania się państwowej dyktaturze obecnej medycyny.

Protest ten nasila się w miarę upowszechniania internetu, a wraz z nim także możliwości ludzi dzielenia się informacjami.

Cieszę się, że moje książki znalazły wdzięcznych czytelników. Jednak nie jestem płomiennym mówcą i w ogóle nie jestem osobą publiczną. Nie podróżuję po stolicach, nie prowadzę spotkań z czytelnikami, nie wygłaszam wykładów, odmawiam udzielania wywiadów w radiu i telewizji, niezbyt chętnie rozmawiam z przedstawicielami prasy. W pełni wystarcza mi towarzystwo książek.

– Jest pan autorem bestsellera „Bezlitosna immunizacja”, książki, która radzi rodzicom, jak fachowo opędzić się przed człowiekiem ze strzykawką. Proszę przypomnieć swe najważniejsze argumenty – dlaczego to tak ważne dla życia?

– Sądzę, że niewłaściwie odebrała pani cel mojej książki. Sam czytelnik decyduje o tym, jak opędzać się od człowieka ze strzykawką i jak to robić w tym lub innym kraju. Rozdziały „Bezlitosnej immunizacji” dotyczące ustaw nie zostały napisane przeze mnie. Za moją zgodą umieścili je wydawcy rosyjskiej i ukraińskiej wersji książki i o ile wiem, materiały te faktycznie bardzo pomagają czytelnikom, którzy postanowili zrezygnować ze szczepienia siebie lub swych dzieci. Książka ma na celu przekazanie ludziom informacji o szczepionkach, których inaczej musieliby z trudem szukać. Gromadziłem je i porządkowałem przez około pięć lat, szukałem w literaturze, zaczynając od artykułów „ojca szczepionek” Jennera na temat cudów zbawienia ludzi przy pomocy ospy krowiej, a kończąc na instrukcjach z naszych czasów.

 

Szczepionka przeciw odrze i różyczce nie jest niczym dobrym


– Jak dobrze zna pan aktualną sytuację epidemiologiczną na Ukrainie? (Kampania ponownych szczepień przeciw odrze i różyczce została wstrzymana. Opinia publiczna doszła do wniosku, że za śmierć nastolatka w Okręgu Donieckim i masowe powikłania winę ponosi nielicencjonowana w kraju indyjska szczepionka. Póki co brak wniosków specjalistów na ten temat. Minister Zdrowia upiera się przy wznowieniu szczepień, twierdząc, że w przeciwnym razie w latach 20102012 w kraju zapanuje ogromna epidemia odry.) Co pan o tym powie?

– Śledzę zdarzenia mające miejsce na Ukrainie. Współczuję, bo kraj uczestniczy w bezsensownej, a nawet krańcowo szkodliwej i groźnej kampanii masowego szczepienia milionów ludzi niepodejrzewających nawet, czym grożą żywe szczepionki. Rzecz jasna nie jestem w stanie nic powiedzieć o przyczynach śmierci nastolatka. Jednak jednego jestem absolutnie pewien: nie wolno lisowi powierzyć ochrony kurnika, podobnie jak badanie tego typu incydentów nie należy powierzać ludziom związanym z medycznym establiszmentem, a tym bardziej będącym jego częścią.

To, że Ministerstwo Zdrowia Ukrainy upiera się przy wznowieniu szczepień szczepionką, w której historii na każdym kroku są kłamstwa i wykręty, nie wywołuje we mnie zdziwienia. Jest to powinność Ministerstwa wobec WHO i producentów szczepionek, jest to powinność wobec różnych „specjalistów” szczepionkowych, kolegów z ławy studenckiej, robiących karierę i pieniądze na gloryfikowaniu szczepionek.

Ministerstwo Zdrowia tradycyjnie zajmuje się wyszczepialnością, schwytaniem i niewypuszczaniem, uniemożliwianiem wydostania się z sideł szczepień, imitacją intensywnej działalności chroniącej ludność przed chorobami „kontrolowanymi przez szczepionki”. Wiem, że sprawą szczepionki przeciw odrze i różyczce zajmuje się Ukraińska Prokuratura Generalna. Mam nadzieję, że sprawa trafi do sądu, zanim się rozsypie, co często ma miejsce w przypadku, gdy coś dotyczy rzekomo „interesów narodowych”, a w rzeczywistości – interesów skorumpowanych działaczy medycznych. Z kolei sąd właściwie oceni wszystkie zdarzenia i udzieli szczepieniowcom porządnej lekcji.

 

WHO karmi się z ręki producentów szczepionek 


– Z pańskich wystąpień w czasopismach i na formach internetowych wynika, że istnieje pewne światowe lobby biznesowo-lekarskie, które zarabia ogromne pieniądze na nowych szczepionkach i ich wdrażaniu. Na ile w to lobby zaangażowani są WHO i UNICEF? Jak można potwierdzić tę tezę?


– Od razu chcę się odżegnać od rozmów na temat „tajnego rządu światowego” i „walki o depopulację”. Uważam, że to absolutnie niepoważne. Jednak to, że eksperci WHO znajdują się na liście płac koncernów farmaceutycznych, przede wszystkim produkujących szczepionki, stanowi tajemnicę poliszynela. Producenci lekarstw tak naprawdę utrzymują WHO, które aktywnie lobbuje w ich interesach, starając się uwolnić ludzkość od chorób za pomocą szczepionek.

Dzięki łapówkom albo grantom naukowym świetnie zarabiają różnej maści epidemiolodzy, „specjaliści z zakresu chorób zakaźnych”, „eksperci profilaktyki szczepień”, którzy upychają w narodowych kalendarzach szczepień coraz to nowe szczepionki. Na końcu tego łańcucha pokarmowego znajdują się miejscowi pediatrzy. Zmęczeni i przepracowani, niedouczeni i agresywni. Otrzymują premie za wyszczepialność albo przynajmniej nie mają poważnych nieprzyjemności ze strony zwierzchników.

– Twierdzi pan, że choroby zakaźne to nasi naturalni sprzymierzeńcy, a walka z nimi przy pomocy szczepionek jest sprzeczna z naturą człowieka. Czyli niech przeżyją najlepiej przystosowani, posiadający silną odporność?

– Zachorowalność na schorzenia infekcyjne, a szczególnie ich śmiertelność, zależy przede wszystkim od ogólnego poziomu życia. Zanim pojawiły się szczepionki, takie dolegliwości straciły na sile, ich liczebność spadła dziesiątki, a nawet setki razy dzięki pojawieniu się wodociągów i kanalizacji, chlorowaniu wody, likwidacji zakażonego bydła, walce z przeludnieniem w miejscach zamieszkania, postępowi w medycynie.

Proces spadku, którego wykresy posegregowane na podstawowe choroby przytaczam w swej książce, miał miejsce od końca XIX wieku. Brak jakichkolwiek podstaw, by sądzić, że nie trwałby on w dalszym ciągu. Niemal nie spotykamy dżumy, tyfusu, cholery, które kiedyś pochłaniały tysiące istnień, mimo że nigdy nie było masowych szczepień przeciw nim.

Z drugiej strony obecnie widzimy inne epidemie dotykające dzieci i nastolatków, o czym medycy wolą milczeć. Chodzi mi o epidemię autyzmu, cukrzycy, zapalenia stawów, chorób nowotworowych, astmy, atopowego zapalenia skóry... Powstało już wiele badań łączących wszystkie te choroby z niekończącymi się ciosami, wymierzonymi w układ immunologiczny dziecka w pierwszych 18 miesiącach życia.

 

Istnieje alternatywa dla „małej choroby”!


– Dlaczego jest pan przekonany, że homeopatia, którą pan uprawia, stanowi alternatywę dla szczepionek?


– Nigdy nie byłem o tym przekonany i nigdy nie prezentowałem takiego poglądu. Homeopatia leczy chorych, nie okaleczając zdrowych, jak szczepionki. Jedyną rozsądną alternatywą dla szczepionek, których skutki delikatnie nazywa się „małą chorobą”, może być jedynie zwykłe zdrowie. Zdrowie nieuszkodzone przez rtęć szczepionkową, aluminium i formaldehyd, a także ciągłymi „okresami poszczepiennymi” w pierwszym roku życia, kiedy najbardziej intensywnie rozwijają się wszystkie układy organizmu. Homeopatia to łagodny, pewny i skuteczny środek przywracania zdrowia. Wielka szkoda, że wciąż nie zajmuje ona w społeczeństwie miejsca, na które z pewnością zasługuje. 
Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty z serwisu mogą być linkowane i kopiowane, ale pod warunkiem powoływania się na źródło.