Newsletter
Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?
Polityka legalności
Serwis poświęcony jest szeroko pojętemu tematowi szczepień i kontrowersji z nimi związanych. Cytowanie jest mile widziane, oczywiście z podaniem źródła. Fragmenty i cytaty pochodzące z innych niż polskie źródeł są odpowiednio oznaczone, a do większości z nich podano oryginalne linki. Strona nie jest zastępnikiem konsultacji medycznej. Choć tworzą ją osoby będące przeciwnikami przymusu szczepień i doskonale zdające sobie sprawę z tego, jak wielkim ryzykiem są one obarczone, uważają one również, że powinien im towarzyszyć wolny wybór – tak jak każdej innej metodzie profilaktyki czy jakiejkolwiek decyzji związanej ze zdrowiem własnym i rodziny. Mimo że na stronie znajdują się informacje o Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wiele opublikowanych tu materiałów nie reprezentuje poglądów członków Stowarzyszenia, lecz przedstawia osobiste poglądy autorów artykułów.

Lorrin Kain – ofiara szczepionki DPT

Tym 34-sekundowym fimem, Karen Kain pokazuje, jak życie jej córki, Lorinn, radykalnie się zmieniło w ciągu 2 godzin po szczepieniu. Na koniec, Karen apeluje do wszystkich, aby utrzymać wolny wybór wobec szczepień, gdyż obecnie rośnie nacisk ze strony władz, żeby pozbawić rodziców prawa do świadomej zgody. 



Kein - małyKaren Kein dorosła, jednak jej powikłania okazały się na tyle poważne, że mimo ogromnych starań matki Lorrin zmarła jako nastolatka. 

Teraz Karen nagłaśnia problemy związane ze szczepionkami, ostrzegając innych rodziców przed konsekwencjami, jakie niesie ze sobą ograniczenie przez władze decyzji rodziców w zakresie szczepień.

Strona internetowa Karen Kain:
http://karenkain.com/





Z
obacz, jak o swojej tragedii opowiada matka Lorrin:

 

A oto film przedstawiający migawki z życia Lorrin:




Pod spodem zamieszczamy list, który Karen Kain wystosowała do władz stanu Oregon.

Mój list do władz stanu Oregon
Na poczet aktu SB 442

Nazywam się Karen Kain. Moja córka Lorrin doznała uszkodzeń poszczepiennych 27 kwietnia 1994 roku.

Lorrin urodziła się w marcu 1994 roku. Zostanie matką było najwspanialszą rzeczą, która kiedykolwiek mi się przytrafiła. Po raz pierwszy w życiu czułam się spełniona. Lorrin była taka piękna. Kiedy się urodziła, a pielęgniarki powiedziały, by obsługa szpitala sprawdziła nowonarodzonych w pokoju dla dzieci, byłam taka dumna.

Rano 27 kwietnia trzymałam Lorrin, która patrzyła na mnie i obdarzyła mnie największym uśmiechem. Nie miałam pojęcia, że będzie to dla mnie jej pierwszy i ostatni uśmiech – na długo. Tego dnia wzięłam Lorrin na bilans zdrowia. Lorrin otrzymała szczepionkę DPT, po czym zapadła w głęboki sen. Dwie godziny później obudziła się, wrzeszcząc i drgając. Trzymałam ją w ramionach, jak mogłam najdalej ode mnie, ponieważ jej delikatnym ciałem wstrząsały drgawki. Trwało to 5 minut. Kiedy przestała, pobiegłam do ubikacji i zwymiotowałam.

Teraz zaczęłam się bać o moje nowourodzone dziecko. Wzięłam córkę z powrotem do gabinetu pediatrycznego. Podczas badania znowu dostała ataku na oczach lekarza, co również trwało 5 minut. Wrzasnęłam na lekarkę, mówiąc jej, by to zatrzymała. Powiedziano mi, że Lorrin miała napad padaczkowy i wysłano mnie do szpitala. Tego dnia moje życie zmieniło się na zawsze.

Czternaście dni potem Lorrin miała trzeci napad padaczkowy, a 9 maja miała 9 pięciominutowych ataków jednego dnia, co sprawiło, że jej ciało było jakby bez życia. Stan Lorrin pogarszał się z dnia na dzień. W wieku 4 miesięcy otrzymywała 3 różne leki przeciwpadaczkowe. Po dziewięciu dniach przebywania w szpitalu jej neurolog powiedział mi „Pani Kain, Pani dziecko jest upośledzone psychicznie. Proszę na nią spojrzeć!”. Byłam zdruzgotana. Do tego czasu lekarze mówili mi, że czasami dzieci mają drgawki, ale zwykle z nich wyrastają.

Jedyną pozytywną sprawą, która wyniknęła z tamtej wizyty, była pierwsza rozmowa ze specjalistą z CDC (Center for Disease Control). Doktor ten oświadczył nam, że Lorrin miała typową reakcję na szczepionkę DTP. Zaskoczyło nas to, że doktor nie kwestionował tego, że Lorrin doznała powikłania poszczepiennego. Razem z mężem rozeznaliśmy się w temacie i znaleźliśmy Andre Dodda, by reprezentował Lorrin. Był to w owym czasie jedyny adwokat w naszej okolicy specjalizujący się w sprawach związanych z powikłaniami poszczepiennymi. Następnie znaleźliśmy dotora Menkesa i został on neurologiem córki.

W owym czasie dowiedzieliśmy się, że Lorrin otrzymała zbyt reaktogenną szczepionkę (nazywaną „Hot Lot” – „Gorąca Seria”). Oznaczało to w praktyce, że otrzymawszy tę samą serię szczepionki, trzydzieścioro dzieci doznało drgawek lub odnotowano pogorszenie ich stanu zdrowia, było również 10 przypadków śmierci. Bardzo istotne jest, by nadmienić w tym miejscu, że firmy farmaceutyczne, zarówno wtedy, jak i teraz, rozpraszają serie, kiedy wysyłają je do gabinetów lekarskich. Seria szczepionki, którą otrzymała Lorrin, była rozrzucona po całych Stanach Zjednoczonych, by jeden lekarz nie mógł zobaczyć wszystkich reakcji poszczepiennych. Jest to zgodna z prawem praktyka, którą zatwierdził nasz rząd.

Dnia, w którym otrzymałam list potwierdzający, że rząd zgodził się co do tego, że to szczepionka DPT spowodowała uszczerbek na zdrowiu Lorrin, poczułam się wstrząśnięta do szpiku kości. Powiedziano mi, że było to ogromne osiagnięcie, lecz ja odczułam w swoich wnętrznościach, że znaleźliśmy się na początku długiej i trudnej drogi. Lorrin nigdy nie spała i płakała cały czas, a kiedy nie płakała, miała drgawki. Wrzucałam wszystkie rodzaje różnych leków w jej delikatne ciałko. Czułam, że żyję w piekle, mój mąż i ja walczyliśmy o pieniądze, by zapewnić jej leczenie. Nic, co dla niej robiliśmy, nie miało znaczenia – dalej miała drgawki. Dostawaliśmy się z nią do szpitala i wychodziliśmy z niego bez żadnej nadziei w zasięgu wzroku.

Był to czas przed epoką internetu. Byłam wyizolowana i samotna. Moją jedyną nadzieją było to, że Narodowy Program Odszkodowań za Szkody Poszczepienne (NVCP – National Vaccine Compensation Program) zaangażuje się w sprawę i nam pomoże. Fakt, że zgodzili się co do tego, że to szczepionka spowodował uszkodzenie dziecka, był wspaniały. Następnym krokiem było zadecydowanie, jak dużo pieniędzy powinna otrzymać Lorrin, by pomóc jej przez resztę życia. Bardzo się o nią bałam. U jej ojca widać było mechanizm zaprzeczania stanowi, w którym się znajdowała, lecz ja przebywałam z nią w domu i obserwowałam jej ataki padaczkowe. To ja chodziłam z nią po lekarzach, zawsze otrzymując złe wieści.

Moje pierwsze spotkanie z zespołem z Narodowego Programu Odszkodowań za Szkody Poszczepienne miało miejsce w Cedars Sinai ICU [placówce dla osób w stanie krytycznym]. Lorrin jak zwykle znajdowała się w szpitalu ze względu na niemożliwe do skontrolowania drgawki. Wyczekiwałam na to spotkanie z ogromną niecierpliwością. Wszystko trwało zbyt długo. Każdy dzień życia Lorrin był pasmem udręk. Lorrin nie wykazywała żadnych postępów w rozwoju. Cokolwiek osiągnęła, było natychmiast tracone na skutek jej ciągłych ataków drgawek i zmian leków. Dr Menkes, który napisał książkę, którą inni lekarze studiowali, by zostać lekarzami, powiedział mi, że była ona przypadkiem dziecka mającego jedne z najgorszych drgawek, jakie przyszło mu leczyć.

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Stałam obok pana Dodda, miałam na sobie luźne dresy po kolejnej nieprzespanej nocy na wspomnianym oddziale. Nigdy nie zostawiłam Lorrin samej. Wtedy właśnie wszedł zespół prawny/medyczny NVCP. Nastała niezręczna chwila, najłagodniej ujmując sprawę. NVCP wysłał prawnika i pielęgniarkę, która przywitała się ze mną zdawkowo, a następnie poszła prosto do dziecięcego łóżka Lorrin. Kontynuowali jej badanie i zdjęli jej pieluszkę. Zapytałam pana Dodda, dlaczego to robią. Odpowiedział, że szukali wzniesień na łóżku (?). Powiedział do mnie całkiem szczerze: „Ci ludzie nie są twoimi przyjaciółmi, oni próbują udowodnić, że jesteś złym rodzicem”. Zatkało mnie. To spotkanie było moją jedyną nadzieją na przyszłość mojej rodziny, na przyszłość Lorrin. Po tym już zamilkłam.

Pan Dodd powiedział mi po tym, kiedy dowiedzieliśmy się o czasie naszego spotkania, że z naszą sprawą będzie zapoznawał się najmilszy specjalista, którego miał sąd ds. szczepień. Mieliśmy specjalistę Francuza. Ogarnęła mnie taka pomroczność, że nawet mi nie zaświtało w głowie, jak osamotnieni byliśmy. Nie rozumiałam tego okropnego faktu, jak to możliwe, że moja rodzina nie miała prawa wytoczyć procesu sądowego z udziałem ławy przysięgłych. Błądziłam we mgle, bojąc się o moją córkę, która była o wiele bardziej chora, niż mogłam to sobie wyobrazić w kontekście jakiegokolwiek dziecka. Jedynym miejscem w Ameryce, w którym Amerykanie nie mają prawa wytoczyć komuś procesu, jest sąd ds. szczepień. Nie możesz pozwać firmy farmaceutycznej, nie możesz pozwać lekarza i nie masz prawa skorzystać z procesu z udziałem ławy przysięgłych. W czasie, kiedy toczyła się nasza sprawa, w sądzie było jedenastu specjalistów zajmujących się nadzorowaniem procesów o powikłania poszczepienne. Sąd ds. szczepień jest ukryty przed oczami ogółu, zatem nikt nie może zobaczyć, przez co przechodzą rodziny pokrzywdzone przez szczepionki.

Spędziliśmy trzy długie dni w biurze naszego adwokata, walcząc o to, ile pieniędzy warte jest życie Lorrin. Proces rozpoczął się od stwierdzenia prawników NVCP, że powinniśmy umieścić Lorrin w specjalnej placówce opieki. Powiedzieliśmy „Nie” i rozpoczęła się bitwa. Pielęgnarka powiedziała, że żaden rodzic nie chciał dotychczas, by w jego własnym domu znajdowało się łóżko szpitalne. Powiedziała mi również, że Lorrin będzie potrzebowała jedynie wózka inwalidzkiego i łóżka, i że to wszystko, za co powinni nam zapłacić. My wymieniliśmy 83 przedmioty nieodzowne do opieki nad Lorrin przez resztę jej życia. Każdy punkt rozpoczynał się od ich zaprzeczenia, po czym zaczynaliśmy się kłócić. Walczyliśmy przez około 20 minut o pieluchy dziecięce marki Huggies. Specjalista Francuz tak zdenerwował się tym, jak była traktowana, że zagroził usunięciem pielęgniarki z NVCP z sali obrad. Pielęgniarka ta była okropna w nieopisanym stopniu.

Prawda była taka, że ja i mąż byliśmy podłamani, a nasza córka znajdowała się w katastrofalnym stanie. W 1998 roku wprowadzono Lorrin dwukrotnie w stan śpiączki, by powstrzymać jej napady drgawek, jednak doznała po tym przewlekłej choroby płuc. Lorrin była dotknięta porażeniem czterokończynowym, ślepotą korową, nie mówiła i oddychała przez rurkę do tracheotomii. Przeprowadzono na niej 13 operacji chirurgicznych i niezliczoną liczbę mniejszych zabiegów. Nigdy nie pozostawiłam jej samej ani w szpitalu, ani w 1998 roku, i spędziliśmy razem 171 dni na oddziale dla osób w stanie krytycznym. Moje życie – takie, jakie znałam z przeszłości – było skończone. Żyłam w nieustannych strachu przed utratą córki i jej ojca. Nie miałam wsparcia i czułam się bardzo samotna. Wszyscy przyjaciele mnie opuścili – nikt nie chciał nawet zbliżać się do tej katastrofy, w którą zmieniło się moje życie. Ledwie to przeżywaliśmy.

Nawet mimo tego, że wszyscy zgadzali się z tym, że Lorrin ucierpiała na skutek szczepionki, trzy długie lata zajęło ustalenie z NVCP, ile pieniędzy warte jest życie mojej córki. Rozstawszy się z ojcem Lorrin, mieszkałam z moją matką. Zadecydowaliśmy o separacji z uwagi na niewiarygodnie stresującą sytuację. On był załamanym mężczyzną, popadliśmy w ruinę finansową, a życie naszej córki znajdowało się w nieustannym zagrożeniu z uwagi na ciężkie uszkodzenie mózgu. Nasze martwienie się i radzenie sobie z zaistniałą sytuacją wyglądało zgoła odmiennie. Mąż zaczął zapijać się na śmierć, a w końcu zmarł w grudniu 2003 roku. Moja mała dziewczynka, Lorrin Danielle Kain, zmarła w moich ramionach w domu 22 grudnia 2009 roku.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty z serwisu mogą być linkowane i kopiowane, ale pod warunkiem powoływania się na źródło.