Newsletter
Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?
Polityka legalności
Serwis poświęcony jest szeroko pojętemu tematowi szczepień i kontrowersji z nimi związanych. Cytowanie jest mile widziane, oczywiście z podaniem źródła. Fragmenty i cytaty pochodzące z innych niż polskie źródeł są odpowiednio oznaczone, a do większości z nich podano oryginalne linki. Strona nie jest zastępnikiem konsultacji medycznej. Choć tworzą ją osoby będące przeciwnikami przymusu szczepień i doskonale zdające sobie sprawę z tego, jak wielkim ryzykiem są one obarczone, uważają one również, że powinien im towarzyszyć wolny wybór – tak jak każdej innej metodzie profilaktyki czy jakiejkolwiek decyzji związanej ze zdrowiem własnym i rodziny. Mimo że na stronie znajdują się informacje o Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wiele opublikowanych tu materiałów nie reprezentuje poglądów członków Stowarzyszenia, lecz przedstawia osobiste poglądy autorów artykułów.

Przedmowa autora do wydania pierwszego

Autor tej książki nie jest pod względem odebranego wyższego wykształcenia lub specjalizacji epidemiologiem, immunologiem, wirusologiem ani żadnym innym szanowanym i dumnie brzmiącym podczas polemiki na temat szczepionek „-logiem”. Jestem zwykłym lekarzem homeopatą, który swego czasu fascynował się historią medycyny i obronił pracę doktorską z porównawczej historii homeopatii w krajach europejskich i Imperium Rosyjskim.
Pracując nad doktoratem i analizując rozwój medycyny w XIX i na początku XX wieku, zwróciłem uwagę na to, że bardzo wielu homeopatów, wśród których było niemało specjalistów światowej sławy, zdecydowanie występowało przeciwko szczepieniom profilaktycznym.

Homeopaci nierzadko byli autorami artykułów i książek krytykujących szczepienia. Homeopatów często można było spotkać wśród członków różnych wrogo nastawionych do szczepień stowarzyszeń.
Najsłynniejszy rosyjski homeopata tamtych czasów, dr Lew Jewigieniewicz Brazol (1854–1927), był równocześnie autorem dwóch, do dzisiaj najważniejszych, publikacji wydanych w języku rosyjskim, które sprzeciwiały się szczepieniom przeciwko ospie prawdziwej.

Ten interesujący fakt „homeopatycznego sceptycyzmu” w stosunku do szczepień nie dotyczył bezpośrednio tematu mojego doktoratu i nie został w nim wspomniany, lecz wziąłem go pod uwagę.

Będąc wychowany, podobnie jak niemal wszyscy medycy, w duchu ślepej wiary w korzyść wynikającą ze szczepień, nie mogłem nie zdziwić się, że lekarze homeopaci XIX wieku – zazwyczaj ludzie w najwyższym stopniu wykształceni i godni szacunku – występowali przeciwko zabiegowi, pożytek z którego, wydawałoby się, powinien być oczywisty z definicji, tym bardziej że również twórca homeopatii, Samuel Hahnemann (1755–1843), wypowiadał się na temat szczepionek przeciw ospie prawdziwej, wyrażając swe poparcie, widząc w ich deklarowanej skuteczności potwierdzenie zasady podobieństwa, na której opiera się homeopatia [podobne leczyć podobnym – przyp. tłum.]. Jednak bliższe, a przy tym nawet najbardziej powierzchowne zapoznanie się z tematem wykazało, że w historii szczepionek nie wszystko było tak jednoznaczne, jak usiłują tego dowodzić obecni propagatorzy masowych szczepień.
Dalsza analiza tematu coraz bardziej pogłębiała moje wątpliwości.

Fałszowanie danych, przeinaczanie faktów, brak poszanowania dla zasad i nieprzebieranie w środkach, chciwość i pogoń za zyskiem, narzucanie społeczeństwu praw sprzecznych z fundamentalnymi zasadami wolności jednostki – wszystkie te nieodłączne cechy „wyznawców” szczepień niewiele miały wspólnego z wyobrażeniami o korzyści przyniesionej światu przez Edwarda Jennera [odkrywcę szczepień przeciw ospie prawdziwej – przyp. tłum.].
Czy to możliwe, że wiele tysięcy ludzi pochodzących ze wszystkich warstw społecznych zjednoczyło się w organizacje mające na celu wyłącznie walkę z czymś, co przynosi im korzyść?

Taka idea jest absurdalna z definicji, lecz cóż w takim razie kierowało masowym ruchem antyszczepiennym pod koniec XIX i na początku XX wieku?
Dlaczego ruch ten nasilił się w naszych czasach, dlaczego bez przerwy powiększa się liczba rodziców odmawiających poddawania szczepieniom swych dzieci?
Dlaczego odmowa szczepienia wywołuje taką wściekłość władz medycznych?
Dlaczego szczepienia wykonuje się na oddziałach położniczych, w przedszkolach i szkołach bez zgody rodziców?
Dlaczego nawet ustawy chroniące prawa jednostki do wolnego wyboru w kwestiach szczepień w rzeczywistości nie działają?
Dlaczego właśnie szczepionki stają się przedmiotem odrębnych ustaw? Dlaczego nie jakieś inne zabiegi medyczne?

Historia ruchu antyszczepionkowego w różnych krajach w ostatnich latach przyciąga coraz większą uwagę historyków, co świadczy zarówno o wadze tego tematu, jak i o istniejącej od dawna konieczności weryfikacji utartych wyobrażeń o tym, co działo się w przeszłości, z punktu widzenia współczesnej nauki.

Zagadnienie szczepień jest zbyt złożone, by pozwolić sobie na u­prosz­czenia lub oddać je w ręce tak zwanych specjalistów – szcze­gólnie tych, którzy całe swe zawodowe życie zbudowali na propagowaniu szczepień. Przecież władze medyczne zapobiegliwie wyłącznie ich opinie uznają za godne
zau­fania.

W rzeczywistości szczepienia dotyczą tylu aspektów, zarówno medycznych i biologicznych, jak i psychologicznych, filozoficznych, socjologicznych, kulturowych, historycznych, statystycznych, że trudno znaleźć normalnego człowieka, który byłby wystarczająco kompetentny przynajmniej w większości dziedzin wiedzy, których dotyczy omawiany problem, nie mówiąc już o wszystkich.
Oczywiście daleki jestem od tego, by uważać siebie za człowieka wiedzącego wszystko, co ma związek ze szczepieniami.

Jednak przypuszczam, że wyższe wykształcenie medyczne i doświadczenie historyka medycyny nie stanowią najgorszych warunków do omawiania tego tematu – w każdym razie są nie gorsze od warunków posiadanych przez mnóstwo „-logów” uważanych za ekspertów.

W rosyjskim slangu szczepieniowym stosuje się pojęcie „immunizacji oszczędzającej – litościwej” [podobnie jak zabiegów oszczędzających – przyp. tłum.], stosowane w odniesieniu do zmniejszonych dawek niektórych szczepionek. Postanowiłem więc zatytułować swą książkę Bezlitosna immunizacja (chociaż termin „immunizacja” w stosunku do szczepień nie jest właściwy, o czym będzie mowa w kolejnym rozdziale).
Tytuł ten to nie tyle ironia oparta na doprowadzeniu do absurdu, ile stwierdzenie smutnego faktu. Obecna praktyka szczepień naprawdę nie zna żadnej litości, a ofiarami chciwości działaczy lobby szczepionkowego i ich medycznych sługusów stają się zarówno starzy, jak i młodzi.

Nie przytaczam tu doniesień, które Czytelnik bez szczególnego trudu może odszukać w przystępnej formie w wielu książkach – na przykład na temat budowy i funkcji układu odpornościowego lub klasyfikacji szczepionek.
Celowo zrezygnowałem z zagłębiania się w meandry specjalistycznych dyscyplin, gdyż mam na uwadze, że książka przeznaczona jest przede wszystkim dla szerokiego kręgu Czytelników, którzy mają jakieś pojęcie o biologii i medycynie.

Najważniejszym zadaniem niniejszej książki jest zapoznanie z nagromadzonymi doniesieniami świadczącymi o tym, że szczepienie stanowi zabieg zarówno mało skuteczny, jak i bardzo niebezpieczny – w każdym razie znacznie groźniejszy niż przyjęło się sądzić.

Praktycznie w każdym kraju, który uważa się za demokratyczny, ustawy deklarują rodzicom prawo do wolnego wyboru opartego na informacji.
Jednak taki wybór możliwy jest do dokonania jedynie wówczas, gdy rodzice posiadają dostęp do informacji zarówno na korzyść, jak i na niekorzyść zabiegu – według zasady „za” i „przeciw”.
Z informacją „za” nie ma problemu – jest jej aż nadmiar. Gazety, radio, telewizja, internet, niezliczone tłumy „specjalistów z zakresu szczepień”, począwszy od miejscowych pediatrów, kończąc na wysokich urzędnikach medycznych – wszyscy unisono głoszą korzyści wynikające ze szczepień.

Z kolei znacznie trudniej znaleźć informacje „przeciw”, a ci, którzy nie mają dostępu do internetu lub mieszkają w małych miejscowościach, są praktycznie skazani na niewiedzę.
Niniejsza książka ma właśnie na celu udostępnienie rodzicom danych, które ukrywa się przed nimi, a w które się uzbrajając, będą mogli krytycznie przeanalizować problem.
Rodzicom, którzy poszukują alternatywy dla szczepionek, a także chcą więcej wiedzieć o możliwościach domowego leczenia najbardziej rozpowszechnionych chorób dziecięcych, przytaczam niektóre dane na temat leczenia homeopatycznego i naturopatycznego.

Czytelnicy mogą stosować te metody wyłącznie na własną odpowiedzialność – dotyczy to szczególnie leczenia przy pomocy dużych dawek witaminy C.
Mimo że posiadane dane wyglądają obiecująco, należy pamiętać, że nie prowadzono szczegółowych badań nad takim leczeniem, a dawkowanie dobierano empirycznie. Leczenie to powinien prowadzić lekarz.
Homeopatyczne metody leczenia są opracowane bardziej szczegółowo, lecz również w tym wypadku rodzice muszą pamiętać, że to oni i tylko oni odpowiadają za zdrowie swych dzieci.

Optymalnym wariantem była, jest i będzie konsultacja z lekarzem cieszącym się zaufaniem rodziców.
Niestety w naszych czasach, w których kwalifikacje wielu lekarzy, z punktu widzenia ich umiejętności przywracania zdrowia, są katastrofalnie niskie, a stosowanych przez nich oficjalnie zatwierdzonych metod tłumienia chorób nie można inaczej scharakteryzować, niż jako barbarzyńskie i całkowicie sprzeczne z naturą (antybiotyki w przypadkach uzasadnionych i nieuzasadnionych, hormony, sterydy, maści itp.), znalezienie takiego lekarza staje się coraz trudniejsze.

Muszę jeszcze zastrzec, że w książce tej omawiam masowe profilaktyczne szczepienia dzieci umieszczone w kalendarzach szczepień wielu krajów (wyjątkiem są szczepionki przeciw grypie).
Kwestia leczniczych szczepionek, w tym również przeciw wściekliźnie w razie pogryzienia przez przypuszczalnie wściekłe zwierzęta, to całkiem odrębny temat, którego na razie nie poruszam.
Pragnę szczerze podziękować wszystkim, którzy mi pomagali. Wątpię, czy książka, którą ma w rękach Czytelnik, ujrzałaby świat­ło dzienne bez pomocy, której jako korektor, redaktor i po prostu dobry doradca na wszystkich etapach pracy, udzieliła mi Galina Łobanowa (SPB).

To ona odszukała i przysłała mi niektóre stare publikacje przechowywane w Rosyjskiej Bibliotece Narodowej. Wiele z wykorzystanych w tej książce materiałów odnalazła w izraelskich bibliotekach i udostępniła mi Xenia Michajłowa (Jerozolima).

W trakcie pracy nad książką otrzymywałem rozsądne rady i wyjaśnienia od Aleksandra Jastrebowa (SPB) i Aleksandry Kazaczek (Melbourne).
Doktor Anatolij Szyłow (Jarosław) nigdy nie odmówił mi pomocy w poszukiwaniu potrzebnych materiałów w rosyjskich źródłach.
Kilka bardzo ważnych książek przysłał mi uprzejmie doktor Aleksander Martens (Moskwa), a doktor Aleksander Iwaniw (Odessa) bezzwłocznie zaspokajał moją ciekawość w zakresie stosowania nozodów [leków homeopatycznych sporządzanych z chorobowo zmienionych tkanek – przyp. red.].

Ogólnie rzecz biorąc, liczba tych, którzy bezpośrednio lub pośrednio, materiałami lub po prostu dobrą radą świadczyli mi pomoc, lekarzy i osób z innych branży z całego świata, do których zwracałem się z prośbami o współpracę, wynosi kilkadziesiąt osób.

Nie będę tu wymieniał ich nazwisk, lecz pragnę, by wszyscy moi przyjaciele i koledzy wiedzieli, że doceniam i pamiętam wyświadczone mi przysługi.
Oddzielnie wspominam o Hilary Butler (Nowa Zelandia), która mimo bezmiaru zajęć i pracy na rzecz społeczeństwa zawsze starała się nie pozostawiać bez odpowiedzi mych pytań i odpowiadać na nie w miarę szybko i wyczerpująco.

Mam nadzieję, że studium materiałów niniejszej książki pozwoli Czytelnikom wyrobić sobie własne zdanie o szczepionkach. Zdanie oparte na informacji, dzięki któremu rodzice zdołają dokonać włas­nego wyboru.
Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty z serwisu mogą być linkowane i kopiowane, ale pod warunkiem powoływania się na źródło.