Newsletter
Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?
Polityka legalności
Serwis poświęcony jest szeroko pojętemu tematowi szczepień i kontrowersji z nimi związanych. Cytowanie jest mile widziane, oczywiście z podaniem źródła. Fragmenty i cytaty pochodzące z innych niż polskie źródeł są odpowiednio oznaczone, a do większości z nich podano oryginalne linki. Strona nie jest zastępnikiem konsultacji medycznej. Choć tworzą ją osoby będące przeciwnikami przymusu szczepień i doskonale zdające sobie sprawę z tego, jak wielkim ryzykiem są one obarczone, uważają one również, że powinien im towarzyszyć wolny wybór – tak jak każdej innej metodzie profilaktyki czy jakiejkolwiek decyzji związanej ze zdrowiem własnym i rodziny. Mimo że na stronie znajdują się informacje o Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wiele opublikowanych tu materiałów nie reprezentuje poglądów członków Stowarzyszenia, lecz przedstawia osobiste poglądy autorów artykułów.

Wstęp do wydania polskiego – STOP NOP

Do rąk polskiego Czytelnika trafia z niecierpliwością oczekiwana książka rosyjskiego lekarza Aleksandra Kotoka. Autor jest znany z wcześniejszej publikacji na polskim rynku medycznym „Szczepienia w pytaniach i odpowiedziach dla myślących rodziców” (Wydawnictwo Lekarskie SIMILIMUM, Nowy Sącz 2011).

Potrzeba informacji

Oferta szczepień kierowana jest obecnie do szerokiej populacji. Stale wydłużana jest lista szczepień włączanych przez Główny Inspektorat Sanitarny do obowiązkowego kalendarza szczepień dla dzieci (26 dawek refundowanych szczepień w pierwszych dwóch latach życia plus wiele zalecanych nierefundowanych), przygotowuje się także obszerne kalendarze szczepień uzupełniających dla dorosłych i personelu medycznego. Szczepionki są intensywnie reklamowane w mediach, przychodniach i na oddziałach położniczych, jednocześnie jednak brakuje rzetelnych informacji na ich temat.

Położnice dostają pakiety reklamowe, ale nie są informowane o preparatach stosowanych do szczepień szpitalnych, a nierzadko nie informuje się ich nawet o samym fakcie wykonania szczepienia. Przychodnie obwieszone są plakatami i oferują duży wybór szczepionek, lecz lekarze nie są w stanie wymienić ich składników, nie mówiąc o bardziej wyczerpujących objaśnieniach. Medycy i urzędnicy naciskają na wysoką wyszczepialność, ale całą odpowiedzialność za zaszczepienie dziecka zrzucają na rodziców – którym nie pokazuje się nawet ulotki preparatu i nie udziela pełnej informacji ani o korzyściach dla danego dziecka, ani o możliwych skutkach ubocznych.

„Bezlitosna immunizacja. Prawda o szczepionkach” to kolejna książka wypełniająca tę lukę informacyjną. Przybliża jeszcze bardziej niezwykle kontrowersyjny temat masowych szczepień profilaktycznych, które od lat mają swoich zagorzałych zwolenników i nie mniej zdecydowanych przeciwników. Zrozumiałe zapytania o powikłania poszczepienne i głosy krytyczne związane z nimi giną niestety w medialnej wrzawie, której celem wydaje się jedynie spolaryzowanie społeczeństwa w celu uniemożliwienia rzeczowej dyskusji. Problem ten dotyczy ogromnej rzeszy całkowicie zdezorientowanych rodziców i lekarzy. W tej masie ludzi część decyduje się na szczepienia, nie dysponując nawet podstawową wiedzą na ich temat. Rosnąca grupa osób poszukuje jednak rzetelnych, niezależnych od producentów i sprzedawców, informacji na temat preparatów szczepionkowych.

Książka, pisana bardzo przejrzystym i przystępnym językiem, przybliża temat chorób zakaźnych, produkowanych przeciwko nim szczepionek oraz szkodliwych skutków szczepień. To zagadnienia jakże często pomijane całkowitym milczeniem przez większość lekarzy oraz ekspertów wakcynologii i urzędników, forsujących programy szczepień na całym świecie. Jest to pierwsza w Polsce książka poświęcona skrywanej stronie szczepień, która ma tak bogatą bibliografię. Czytelnik może sam odszukać ponad 1000 źródeł informacji, z których korzystał dr Aleksander Kotok – rosyjskich, amerykańskich, brytyjskich, niemieckich, australijskich, japońskich i wielu innych.

Polski a rosyjski system szczepień

Czy istnieją podobieństwa pomiędzy Rosją i Polską pod względem systemu szczepień, odsetka zaszczepionych osób i zachorowań na choroby zakaźne?

W 1997 roku, za prezydentury Borysa Jelcyna, parlament rosyjski zaproponował zwołanie ogólnokrajowej konferencji dotyczącej szczepień. Wzięli w niej udział lekarze, prawnicy i urzędnicy. Efektem rozmów było zniesienie przymusu i obowiązku szczepień w Rosji, jako całkowicie nieefektywnego i społecznie szkodliwego procederu. I co się okazało? Poziom wyszczepialności pozostał prawie niezmieniony. Oprócz tego parlament uchwalił ustawę o profilaktyce immunologicznej, w której szczegółowo omówiono także rodzaje odszkodowań za powikłania poszczepienne u dzieci i osób dorosłych (patrz fragmenty rosyjskich ustaw na końcu książki, w tym Ustawa Federalna o Profilaktyce Szczepień Chorób Zakaźnych z 17 września 1998 roku).

Wszystko wygląda zatem tak, jak powinno być w państwie demokratycznym. A jak jest w Polsce?

Od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia trwały przygotowania do rozszerzenia kalendarza obowiązkowych szczepień dla dzieci. Decyzje o dodaniu nowych szczepionek do kalendarza zawsze zapadały z dala od mediów i opinii publicznej. Nigdy nie podawano do wiadomości publicznej szczegółowych kryteriów, którymi kierowali się konsultanci medyczni w wyborze szczepionek. W chwili wydania tej książki zapadają decyzje o wprowadzeniu kolejnych szczepionek, które mają znacznie powiększyć liczbę dawek i przeznaczonych na ich zakup publicznych pieniędzy.

W roku 2008 podczas nowelizacji ustawy o chorobach zakaźnych i zdrowiu publicznym wycofano z niej archaiczny zapis o karaniu osób uchylających się od szczepień, jak przystało na cywilizowane demokratyczne państwo. Niestety, w praktyce nic się nie zmieniło, ponieważ urzędnicy sanepidu, używając różnego rodzaju nadinterpretacji prawnych, dalej nakładali i nakładają grzywny na osoby, które – najczęściej z powodu wystąpienia poważnych powikłań po poprzednich szczepieniach – odmawiają kolejnych zabiegów.

Problemy polskiego systemu szczepień

W 2012 roku uchwalono kolejną nowelizację ustawy o chorobach zakaźnych i inspekcji sanitarnej. Nie uregulowano w niej postępowania wobec osób odmawiających szczepień, natomiast wprowadzono wiele bardzo niekorzystnych i niebezpiecznych dla polskiego społeczeństwa zmian. Między innymi zmieniono definicję choroby zakaźnej na znacznie szerszą (co pozwala na ogłoszenie epidemii pod byle pretekstem), przeniesiono zapisy dotyczące epidemii do zapisów ogólnych ustawy (dając urzędnikom wolną rękę w postępowaniach administracyjnych), przyznano głównemu inspektorowi sanitarnemu uprawnienie do ogłaszania stanu epidemii (przedtem mógł to zrobić tylko Minister Zdrowia), wprowadzono poważne utrudnienia w dostępie do informacji publicznej o zachorowaniach na choroby zakaźne i powikłaniach poszczepiennych oraz zniesiono zwrot kosztów lekarzom za zgłaszanie NOP-ów (niepożądanych odczynów poszczepiennych).

Kraje_1 - duży

Jednocześnie całkowicie zignorowano apele społeczne dotyczące odszkodowań dla dzieci i dorosłych dotkniętych powikłaniami poszczepiennymi. W 18 krajach europejskich nie ma przymusu i obowiązku szczepień (patrz tabela na s. 16). W 12 krajach Europy oraz w USA, Japonii, Rosji, Tajwanie, Korei Północnej oraz Quebecu w Kanadzie istnieją rządowe ustawy o odszkodowaniach i rekompensatach za doznanie uszczerbku na zdrowiu spowodowanego szczepieniami (patrz tabela na s. 17). W Polsce nie.

Polska jawi się więc nie jako kraj postępowy i demokratyczny, lecz jako republika bananowa trzeciego świata, jako kraj zniewolony, poligon doświadczalny firm farmaceutycznych. To kraj z liczbą ludności poniżej 38 milionów, z ujemnym przyrostem naturalnym, z jednym z najwyższych wskaźników śmiertelności noworodków szczepionych w pierwszej dobie życia (w krajach Europy Zachodniej pierwsze szczepienia są przeprowadzane po ukończeniu 2.–5. miesiąca życia dziecka), z oszałamiającą liczbą zgonów z powodu błędów lekarskich (specjaliści Uniwersytetu Jagiellońskiego szacują, że jest ich ok. 7500–23 000 rocznie I) i z najniższym w Europie zaufaniem do lekarzy. Lekarzom brakuje ogólnej wiedzy medycznej, nie potrafią też rozpoznać powikłań poszczepiennych, nie zgłaszają ich do sanepidu ani – tym bardziej – nie wiedzą, jak je leczyć II.

W polskich szpitalach, przychodniach i placówkach sanepidu każdego dnia dochodzi do rażących naruszeń praw obywatelskich. Począwszy od przeprowadzania szczepień i zabiegów medycznych bez zgody rodziców, przez nieprzekazywanie obiektywnych informacji o ryzyku związanym ze szczepieniem i możliwych powikłaniach, łamanie kodeksu etyki lekarskiej, praw pacjenta i praw konstytucyjnych, aż po łamanie prawa przez urzędników publicznych (wojewodów i pracowników sanepidu), ściągających z rodziców bezprawnie nakładane „grzywny” za odmowę szczepień dziecka. Oszukiwanie, straszenie sądem rodzinnym, więzieniem i ogromnymi grzywnami, straszenie śmiercią dziecka lub ciężkimi powikłaniami po chorobie, jeśli dziecko nie będzie szczepione, wyśmiewanie i poniżanie przy innych pacjentach rodziców, którzy odmawiają szczepień (najczęściej z powodu wystąpienia powikłań poszczepiennych) – to dzieje się każdego dnia w naszym kraju i nosi znamiona prześladowań.

Kraje_2 - duży

Szczepienia jako eksperyment medyczny

Polska nie ratyfikowała Europejskiej Konwencji Bioetycznej – przyjętej przez 29 krajów europejskich III – która zakazuje jakichkolwiek eksperymentów na ludziach, i która mówi, że życie i zdrowie jednostki nie mogą być poświęcane dla ogółu społeczeństwa, bo są dobrem najwyższym. W naszym kraju regularnie prowadzi się ogromną liczbę badań klinicznych szczepionek na noworodkach i niemowlętach, na przykład szczepionek poliwalentnych, przeciwko meningokokom czy pneumokokom. Na przykład od 2003 roku nielegalnie podawano dzieciom w wieku 1,5 miesiąca szczepionkę Pentaxim, podczas gdy preparat był zarejestrowany do szczepienia dzieci, które ukończyły 2 miesiące. Dopiero w 2011 roku decyzją Ministra Zdrowia, po tym, jak producent przedłożył dokumentację z nowych badań klinicznych, wiek podawania preparatu został formalnie obniżony do co najmniej 6. tygodnia życia. Do takich eksperymentów można również zaliczyć podawanie szczepionki Infanrix Hexa (6w1) w czterech dawkach zamiast zalecanych przez producenta GSK (GlaxoSmithKline) trzech dawek, a także wyprowadzanie dziewczynek z lekcji na szczepienie przeciwko HPV bez udzielenia wcześniej pełnej informacji i bez obecności rodziców. Pielęgniarki zabierają matkom noworodki na porodówkach i szczepią je, łamiąc prawo: bez wiedzy rodziców, bez ich obecności, bez ich zgody, a czasem również pomimo ich jasno wyrażonego sprzeciwu. Głośnym echem odbiło się także testowanie szczepionki przeciwko ptasiej grypie, Focetria firmy Novartis, w Grudziądzu. Personel przychodni wmawiał tam dorosłym pacjentom, że to szczepionka przeciwko zwykłej grypie. Szczepiono również bezdomnych, z których część zmarła. Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych przyznał wówczas, że sytuacja może się powtórzyć, ponieważ system nadzoru nad badaniami klinicznymi jest całkowicie niewydolny, a same testy nie były zarejestrowane przez żadną powołaną do tego polską instytucję IV.

Wiele szczepionek na polskim rynku obecnych jest od niedawna i stosunkowo mało wiemy o ich skutkach ubocznych. Badania kliniczne I, II i III fazy (przed wdrożeniem produktu na rynek) są przeprowadzane na ograniczonej liczbie pacjentów, do tego wyselekcjonowanych, więc miarodajność ich wyników jest ograniczona – mogą nie wykryć rzadkich skutków ubocznych lub powikłań, które wystąpią u grup pacjentów niedostatecznie reprezentowanych w badaniach. Badania kliniczne IV fazy to po prostu monitorowanie skutków ubocznych leków już zarejestrowanych i obecnych w sprzedaży. Innymi słowy, stosowanie leków obecnych na rynku krócej niż kilka lat zawsze, do pewnego stopnia, oznacza poddawanie się eksperymentowi medycznemu. Powracającym problemem jest monitorowanie powikłań poszczepiennych. Jeśli nie jest aktywne – nie uprzedza się pacjentów o wszelkich możliwych powikłaniach oraz konieczności obserwacji pod kątem nowych, niewymienionych w ulotce, ani nie pyta się ich po zabiegu o stan zdrowia – to wykrywalność powikłań jest bardzo niska (spada nawet do 1%). Trzecia trudność to brak neutralnego placebo w badaniach klinicznych: zamiast niego w grupie kontrolnej z reguły podawana jest… inna szczepionka lub preparat zawierający adjuwanty, dodatki obecne najczęściej także w testowanym produkcie. Łatwo sobie wyobrazić, że porównanie leku z podobnym produktem nie wykaże takich różnic w skutkach ubocznych, jakie mogłoby wykazać porównanie z faktycznym, nieszkod­liwym placebo. Nigdy nie przeprowadzono też porównania stanu zdrowia grupy osób nieszczepionych w ogóle z grupą osób zaszczepionych wszystkimi szczepionkami z firmowanego przez państwo kalendarza szczepień.

Rola koncernów i innych organizacji w propagowaniu szczepień

Książka ukazuje się w czasie, gdy koncerny farmaceutyczne prowadzą w naszym kraju niezwykle agresywne działania reklamowo-handlowe. W mediach głównego nurtu coraz powszechniejsze są reklamy szczepionek udające kampanie społeczne, odwołujące się do emocji i uczuć rodziców w taki sposób, aby wzbudzić w nich poczucie winy, jeśli nie zaszczepią swoich dzieci promowanymi preparatami.

W głównych kanałach telewizyjnych, radiowych i prasowych audycje i artykuły na temat szczepień pokazują problem tylko jednostronnie – z punktu widzenia instytucji i wyimaginowanego „dobra publicznego” oraz odporności zbiorowej (stadnej). Natomiast krytyczne opinie na temat kalendarza szczepień i informacje od rodziców dzieci okaleczonych przez szczepionki są nagminnie zbywane milczeniem lub bagatelizowane.

Sanepid w Polsce jest instytucją odpowiedzialną jednocześnie za rozprowadzanie szczepionek, realizację szczepień i za nadzór nad całym systemem; instytucją rozliczającą się z wyszczepialności i wyznaczoną do monitorowania powikłań poszczepiennych, co rodzi wiele konfliktów. Wielu kierowników powiatowych stacji sanepidu szanuje decyzje rodziców w sprawie szczepień ich dzieci, niektórzy jednak nagminnie łamią prawa człowieka i pacjenta dla odrobiny władzy i pieniędzy. Ci drudzy usiłują nakładać na rodziców grzywny – bez wyroku sądowego – na podstawie własnych, swobodnych interpretacji przepisów prawa, które już dwukrotnie zostały podważone przez Naczelny Sąd Administracyjny. Rodzice zaskarżający samowolę sanepidów do sądów administracyjnych nieodmiennie wygrywają sprawy sądowe. Nadgorliwi urzędnicy uciekają się też do wyłudzania danych osobowych, nękania osób postronnych, nasyłania na swoje ofiary służb niemających związku ze szczepieniami, a także do stosowania niczym nieuzasadnionych gróźb nałożenia niebotycznych kar czy odebrania dzieci.

Problemy z sanepidem miewają również lekarze, którzy sumiennie zgłaszają powikłania poszczepienne. Są szykanowani przez urzędników, którzy zarządzają nadprogramowe kontrole, a nawet składane są na nich skargi do sądów lekarskich. Tylko nieliczne stacje sanepidu rzetelnie przyjmują i rozpatrują zgłoszenia, większość nie dba o to lub wręcz aktywnie utrudnia raportowanie powikłań. Polscy lekarze mają ustawowy obowiązek zgłaszania podejrzenia NOP, czyli każdego pogorszenia stanu zdrowia w okresie do 4 tygodni po szczepieniu (1 roku po szczepieniu BCG), a ustawa epidemiologiczna przewiduje karę grzywny z kodeksu wykroczeń za niedopełnienie tego obowiązku. Niestety, rzetelność w tym względzie jest w Polsce bardzo niska. Zgłaszalność powikłań polekowych w pasywnym systemie monitorowania oscyluje wokół jednego procenta. Tymczasem sanepidy, tak gorliwe w próbach przymuszania rodziców do ryzykowania zdrowiem dzieci, do 2013 roku nie nałożyły na niedbałych lekarzy ani jednej grzywny. Przy tym wszystkim warto wspomnieć, że wyszczepialność wśród samego personelu medycznego, pomimo zwiększonego ryzyka zawodowego, jest nikła. Na przykład według szacunków NIZP-PZH liczba szczepiących się przeciwko grypie osób ze środowiska medycznego jest wyjątkowo niska i wynosi około 5–6 procent.

Rodzice, co zrozumiałe, bardzo liczą na wsparcie lekarzy w podejmowaniu decyzji o szczepieniach i czują się rozgoryczeni i oszukani, spotykając się z dezinformacją lub manipulacją przed szczepieniem, a później brakiem empatii lub niekompetencją w razie powikłań. Ze strony środowiska medycznego spodziewają się wsparcia, merytorycznej dyskusji i wiedzy. Niestety, z wielu powodów: braku czasu, dostępu do literatury medycznej, w tym obcojęzycznej, a także opisanych powyżej nacis­ków, lekarze nader często nie są partnerami do podejmowania takich decyzji. Wielu z nich wiedzę o pojawiających się na rynku preparatach zdobywa, jeśli w ogóle, na szkoleniach finansowanych przez koncerny farmaceutyczne lub od przedstawicieli handlowych odwiedzających przychodnie. Ponadto lekarzy straszy się wprost utratą prawa do wykonywania zawodu za sceptyczne wypowiedzi o szczepieniach. Wiedząc o tym, trudno się już dziwić, że nie mając zawodowej alternatywy dla zdobywanej żmudnie i z poświęceniem profesji, obawiają się otwartych wystąpień przeciwko jakiemukolwiek aspektowi odgórnie narzucanego programu szczepień.

Polskie państwo zakupuje preparaty szczepionkowe dla obywateli. Nie na wszystkie nowości starcza jednak pieniędzy podatników. Wówczas koncerny farmaceutyczne skupiają swoje działania na lokalnych władzach. Urzędnicy są poddawani indoktrynacji ze strony przedstawicieli farmaceutycznych, aby finansować dodatkowe szczepienia z pieniędzy publicznych na szczeblu samorządowym. Na przykład, choć polskie Ministerstwo Zdrowia nie rekomendowało szczepień przeciwko HPV (mylnie nazywanych szczepieniami przeciwko rakowi szyjki macicy), przeprowadzano szeroką kampanię szczepień w poszczególnych województwach z wykorzystaniem funduszy przeznaczonych na profilaktykę zdrowotną V, reklamując szczepionki nawet w szkołach. Podobny zasięg miała kampania reklamowa szczepień przeciwko pneumokokom. Głośne były też protesty i skargi rodziców do Rady Etyki Mediów w sprawie nieetycznego reklamowania szczepionek przeciwko rotawirusom VI. Szczególnie wiele kontrowersji otacza szczepienia przeciwko grypie (zwykłej, ptasiej i świńskiej). W kampaniach promocyjnych całkowicie pomija się milczeniem realne zagrożenia i ryzyko związane z podawaniem szczepionek niemowlętom, dziewczynkom (HPV – Gardasil/Silgard i Cervarix) i młodzieży.

Powikłania poszczepienne

Każdego roku kalendarz szczepień w Polsce jest powiększany o kolejne dawki szczepionek obowiązkowych i zalecanych. Na początku 2015 roku posłanki i posłowie Platformy Obywatelskiej zaproponowali projekt poszerzenia obowiązkowego kalendarza szczepień ochronnych dla dzieci i młodzieży o szczepionki przeciwko pneumokokom, meningokokom, ospie wietrznej i HPV. Kwoty wydane na dodatkowe szczepienia będą ogromne, sięgające kilkuset milionów złotych rocznie, oczywiście płaconych z naszych podatków, i odbędzie się to kosztem pozostałych wydatków na zakup leków czy zabiegi medyczne. Koszt potencjalnych powikłań poszczepiennych zupełnie nie został wzięty pod uwagę. Tymczasem, jak zostało opisane powyżej, system zgłaszania i monitorowania niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) praktycznie nie funkcjonuje. Obecnie w warszawskiej prokuraturze toczy się postępowanie dotyczące ponad 60 skarg na niewydolność systemu rejestracji NOP i przeciwko lekarzom, którzy nie zgłosili niepożądanych odczynów poszczepiennych.

Lekarzy w Polsce nie uczy się prawidłowego rozpoznawania odczynów poszczepiennych. Tym samym nie potrafią oni wdrożyć skutecznego sposobu leczenia powikłań. Stan dzieci z powikłaniami jeszcze się pogarsza po kolejnych wmuszanych im szczepieniach, ponieważ kryteria kwalifikacji do szczepień, podobnie jak kalendarz szczepień, są stale poszerzane, z korzyścią dla dystrybutora, lecz ze szkodą dla małych pacjentów. Kryteria te są zresztą niejasne i arbitralne – brakuje oficjalnych polskich wytycznych. Lekarzom mówi się jednak, że powikłanie poszczepienne nie jest przeciwwskazaniem do dalszych szczepień. Nie są też przeciwwskazaniami (choć wiele z nich do niedawna było): gorączka poniżej 38,5°C, przeziębienie, katar, kaszel, a nawet antybiotykoterapia, AZS (atopowe zapalenie skóry), astma, cukrzyca, padaczka, porażenie dziecięce czy nowotwory. I jak to pogodzić z oczywistym niegdyś twierdzeniem, że do szczepienia lekarz powinien zakwalifikować tylko zdrowe dziecko? Należy podkreślić, że w Polsce nie ma oficjalnych wytycznych kwalifikacji do szczepień ani osób odpowiedzialnych za edukację lekarzy w tym temacie.

Po szczepieniu, kiedy matka przychodzi roztrzęsiona do lekarza, bo z dzieckiem dzieje się coś niedobrego, słyszy wątpliwej jakości „porady” w rodzaju: „To dobrze, widać, że organizm walczy!”, „To normalne, wszystkie dzieci tak mają”, „Według mnie to nie jest NOP, bo jakby był, tobym zgłosiła”, „To nic takiego, ale na wszelki wypadek proszę przyłożyć altacet w miejscu wkłucia i dać czopek z paracetamolem”. Nie ma rzetelnych badań, diagnozy i nie ma mowy o zgłoszeniu NOP-u do sanepidu.

Statystyki powikłań są więc zafałszowane w niewiarygodnym stopniu. W 2008 roku na ten problem zwrócił uwagę prof. Andrzej Zieliński: „Jednak obowiązek ustawowy raportowania rozpoznanych chorób stanowi w tym całym nawale pracy bardzo niewielkie obciążenie. Apeluję więc do Kolegów Lekarzy o skrupulatne dokonywanie obowiązkowych zgłoszeń zachorowań i NOP dla wspólnego dobra lekarzy i pacjentów [podkreślenie prof. Zielińskiego]”.

Co w sytuacji, gdy to nam przytrafia się NOP?

W Polsce rocznie zgłaszanych i rejestrowanych jest około 1800 powikłań poszczepiennych (przed powstaniem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP zgłaszano ich jeszcze mniej, ok. 1000 – patrz tabela na s. 20). Jak w takim razie należy oceniać fakt, że do Stowarzyszenia – które zresztą wciąż jest mało znane – co miesiąc dociera około 200 zgłoszeń o gwałtownym pogorszeniu stanu zdrowia dziecka bezpośrednio po szczepieniach? A ilu rodziców zupełnie nie wie, że po szczepieniu może się stać coś złego? Przecież lekarze przedstawiają szczepionki jako cud medycyny XXI wieku, wmawiając, że są całkowicie bezpieczne, a jedynymi objawami poszczepiennymi mogą być niewielka gorączka i zaczerwienienie w miejscu wkłucia.
Wychodzi na to, że w Polsce wszystkie powikłania poszczepienne to zaczerwienienie i stan podgorączkowy, wystarczy okład, zbicie temperatury, i po kłopocie. Reszta objawów nie ma związku ze szczepieniem.

Dlatego też rodzice powinni dysponować choć podstawową wiedzą na temat możliwych zmian zachowania i zdrowia swojego dziecka po każdym szczepieniu. Obserwacja dziecka jest niezbędna, aby wychwycić nawet najmniejsze zmiany. Pozwoli to na podjęcie szybkich działań razem z lekarzem, aby przeciwdziałać ewentualnym trwałym skutkom powikłań poszczepiennych. Od szybkiej pomocy lekarzy specjalistów często zależą skuteczne leczenie i rehabilitacja. Działania na włas­ną rękę nie wydają się najlepszym rozwiązaniem, choć bardzo często to rodzice są pozostawieni z problemem sami sobie.

W przypadku niezgłoszenia NOP-u (lub jego podejrzenia) przez lekarza rodzic powinien uzyskać kserokopię dokumentacji medycznej (najlepiej zrobić fotokopię samemu, aby mieć dowód na wypadek fałszowania dokumentacji), i samemu zgłosić NOP do sanepidu oraz do URPL (Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych). Jednocześnie o fakcie odmowy zgłoszenia NOP-u (lub jego podejrzenia) przez lekarza należy pisemnie powiadomić: jego przełożonych, Naczelną Izbę Lekarską, Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Ministerstwo Zdrowia. Można również zgłosić problem do prokuratury.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP od czterech lat stara się zwrócić uwagę posłów i senatorów, urzędników i lekarzy na problemy związane ze szczepieniami w Polsce. Stowarzyszanie nie występuje przeciwko szczepieniom, lecz opowiada się za zniesieniem obowiązku i przymusu szczepień, wprowadzeniem wolności wyboru i szacunkiem do świadomych decyzji obywateli. W tym celu, oczywiście, dana osoba lub jej opiekun musi otrzymać od lekarza obiektywne i pełne informacje o bilansie korzyści i ryzyka, w odniesieniu do indywidualnej sytuacji i stanu organizmu. Dziecko nie jest własnością państwa. Dbałość o jego zdrowie to obowiązek rodziców i opiekunów prawnych, to do nich należy decyzja o szczepieniu i to oni, razem z dzieckiem, będą zawsze ponosić konsekwencje swoich wyborów.

Liczba_niepozadanych - duży

Stowarzyszenie domaga się wprowadzenia jasnego, czytelnego i skutecznego systemu rozpoznawania, zgłaszania i egzekwowania zgłoszeń powikłań poszczepiennych. Jest to żądanie korzystne dla każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej. Ponadto Stowarzyszenie postuluje ustanowienie funduszu odszkodowań dla dzieci i dorosłych dotkniętych powikłaniami poszczepiennymi i utworzenie grupy ekspertów, niezależnych od koncernów farmaceutycznych, do opiniowania szczepionek dostępnych na polskim rynku. Jest to potrzeba tym bardziej paląca, że w Polsce stosuje się szczepionki nieużywane w Europie Zachodniej (Euvax B – przeciwko WZW typu B, podawana w 1. dobie życia, DTPw – przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi, z pełnokomórkowym komponentem krztuśca, OPV – doustna szczepionka z żywym wirusem polio, choroby Hei­nego-Medina). Niedawne rezygnacje 26 osób z pełnionych przez nie funkcji konsultantów medycznych, po wprowadzeniu przez ministra zdrowia wymogu ujawniania dochodów powyżej 300 złotych pochodzących z koncernów farmaceutycznych, dają do myślenia.

Powyżej przedstawiliśmy tylko bardzo ogólny zarys wad systemu szczepień w Polsce. O rzeczywistym stanie rzeczy rodzice przekonują się codziennie na skórze własnej i swoich dzieci.

Książka „Bezlitosna immunizacja. Prawda o szczepionkach” może pomóc w poszukiwaniach własnego miejsca w świecie dezinformacji i przekłamań medycznych. Przecież każdemu rodzicowi chodzi tylko o jedno: aby jego dziecko było zdrowe. Ale czy droga do zdrowia ma polegać na przymuszaniu do podejmowania zdrowotnego ryzyka? Na przyjmowaniu słów lekarza na wiarę? Na zamianie chorób wieku dziecięcego (obecnie w ponad 90% o lekkim przebiegu) na nieuleczalne choroby przewlek­łe (padaczka, autyzm, nowotwory, cukrzyca)? Pamiętajmy więc o najważniejszym: nikt nie zwolni nas z odpowiedzialności za własne zdrowie i zdrowie naszych dzieci – zdobywajmy więc wiedzę o szczepieniach (i o chorobach zakaźnych) z wielu źródeł, z każdej strony, i samodzielnie podejmujmy decyzję, co dalej.

Jeśli ta książka sprawi, że choć jeden rodzic lub jeden lekarz zada sobie pytania – Czy to, co do tej pory zrobiono w kwestii szczepień, jest właściwe i dobre dla dzieci? Czy można poprawić obecną sytuację w trosce o naszą przyszłość? – i znajdzie na nie odpowiedzi, to jej zadanie zostało spełnione.

Przemysław Cuske


Przypisy:

[ I ] M. Kautsch i J. Żak ogłosili w fachowym periodyku „Zdrowie i Zarządzanie”, 2/2001, tom III artykuł zatytułowany „Błędy lekarskie i ich koszty”. We fragmencie kończącym rozważania znalazł się następujący akapit: „Jeżeli niemieckie oceny dotyczące wskaźnika zgonów, za które winę ponoszą lekarze, odnosiłyby się do Polski, to uśmiercaliśmy w tym okresie 7,5 tysiąca osób rocznie, jeżeli amerykańskie – 23,6 tys. Jeżeli uznamy dane brytyjskie za bardziej zasadne, uśmiercaliśmy rocznie 23 tys. osób, a szkodzilibyśmy co roku 370 tysiącom pacjentów”.

[ II ] Zobacz m.in.: prof. Jacek Wysocki i dr Hanna Czajka, 2002 r., „Zespół hipotoniczno-hiporeaktywny (HHE) po zastosowaniu skojarzonej, pełnokomórkowej szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi (DTPw)”, apel prof. Andrzeja Zielińskiego
do lekarzy o zgłaszanie NOP z 2008 r.: http://www.prawdaoszczepionkach.pl/apel-w-sprawie-zglaszania-chorob-zakaznych-i-niepozadanych-odczynow-poszczepiennych-z-2008-r-,78,220.htm (data dostępu 04.06.2015 r.).

[ III ] Źródło: http://conventions.coe.int/Treaty/Commun/ChercheSig.asp?
NT=164&CM=&DF=&CL=ENG (data dostępu: 09.04.2015 r.).[ IV ] Źródło: https://archive.today/GwNWu, data dostępu: 09.04.2015 r.

[ IV ] Źródło: https://archive.today/GwNWu, data dostępu: 09.04.2015 r.

[ V ] Roczny fundusz profilaktyczny w Poznaniu na HPV.

[ VI ] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7600866,Kampania__Obejmij_mnie_szczepieniem__narusza_kodeks.html (data dostępu 04.06.2015 r.).
http://mediamarketingpolska.pl/artykuly/82353,just-zapewni-strategie-i-kreacje-kampanii-stop-pneumokokom (data dostępu 04.06.2015 r.).

Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty z serwisu mogą być linkowane i kopiowane, ale pod warunkiem powoływania się na źródło.