Newsletter
Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?
Polityka legalności
Serwis poświęcony jest szeroko pojętemu tematowi szczepień i kontrowersji z nimi związanych. Cytowanie jest mile widziane, oczywiście z podaniem źródła. Fragmenty i cytaty pochodzące z innych niż polskie źródeł są odpowiednio oznaczone, a do większości z nich podano oryginalne linki. Strona nie jest zastępnikiem konsultacji medycznej. Choć tworzą ją osoby będące przeciwnikami przymusu szczepień i doskonale zdające sobie sprawę z tego, jak wielkim ryzykiem są one obarczone, uważają one również, że powinien im towarzyszyć wolny wybór – tak jak każdej innej metodzie profilaktyki czy jakiejkolwiek decyzji związanej ze zdrowiem własnym i rodziny. Mimo że na stronie znajdują się informacje o Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wiele opublikowanych tu materiałów nie reprezentuje poglądów członków Stowarzyszenia, lecz przedstawia osobiste poglądy autorów artykułów.

Związek autyzmu ze szczepionkami

Jacquelin - dużyJestem lekarką z Kalifornii Południowej, specjalistką w zakresie psychiatrii i neurologii. W chwili obecnej specjalizuję się w biomedycynie autyzmu, powodowana osobistym zainteresowaniem oraz reagując na potrzeby rosnącej liczby rodziców, których dzieciom trzeba pomóc. Zaszokował mnie raport Instytutu Medycyny z 23 kwietnia 2001 roku opublikowany w "Los Angeles Times". Zgadzam się, że długofalowe referowane skutki nie dowodzą obecnie związku między MMR (skojarzonej szczepionki przeciw odrze, różyczce i śwince) z autyzmem, zakładam jednak, że raport wprowadza opinię publiczną, a szczególnie rodziców, w błąd. Specjaliści mający do czynienia z wciąż rosnącą liczbą dzieci cierpiących na autyzm dysponują ogromną ilością danych świadczących o tym, że bezpieczeństwo szczepionek wymaga dokładniejszego zbadania.
 
Na podstawie codziennej praktyki jako klinicysta jestem pewna, że każde dziecko otrzymujące szczepionkę przeciw WZW-B natychmiast po urodzeniu, a potem doszczepiane między innymi DTP, otrzymuje niedopuszczalny poziom neurotoksyny w postaci etylortęci w tiomersalu, będącym konserwantem używanym w szczepionce. U każdego dziecka z genetyczną podatnością immunologiczną (u około 1/6) uruchamia to wiele procesów uszkadzających mózg, jelita i układ immunologiczny. Do chwili, w której podana zostaje szczepionka MMR, układ immunologiczny jest tak słaby u większości tych dzieci, że nie jest w stanie właściwie zareagować na trójskładnikową szczepionkę i zaczyna się regres w postaci chorób ze spektrum autyzmu.

Historia choroby większości takich dzieci jest jednakowa. Świadomi rodzice poddają swe dzieci wszystkim obowiązkowym szczepieniom, a następnie obserwują rożne infekcje leczone antybiotykami, nietolerancje pokarmowe (szczególnie pszenicy i produktów mlecznych), alergie, przewlekłe biegunki lub zaparcia, stopniowe ograniczenie diety, nasilające się oznaki niedoborów kognitywnych, takie jak zanik kontaktu wzrokowego, nietolerancja zmian w trybie życia, brak zainteresowania stosunkami społecznymi z innymi ludźmi, upośledzenie rozwoju mowy. Ostatni objaw zmusza większość rodziców do zwrócenia się o pomoc dla dziecka, nawet jeśli niczego nie wiedzą o zespole spektrum autyzmu (większość rodziców nie ma o tym pojęcia). Potem często dochodzi do tego, że pediatra mówi rodzicom, że to tylko dziecięca biegunka (u dziecka przez całe miesiące nie pojawia się normalny stolec), albo że wygląda całkiem normalnie, tylko niektóre dzieci zaczynają mówić później niż inne (ani jednego słowa przez 18 do 24 miesięcy) itd. Diagnozę odsuwa się w czasie na później. Z punktu widzenia medycyny są to chore dzieci! Ich układ pokarmowy jest uszkodzony przez szkodliwe toksyny, a następnie przez wtargnięcie mikroorganizmów chorobotwórczych, szczególnie drożdżaków, a potem przez spożywanie produktów takich jak pszenica i mleko, których nie są w stanie strawić, co powoduje niedożywienie mózgu, który nie jest w stanie rozwijać się i postrzegać świat, tak jak czyni to mózg zdrowego dziecka.

Rozpaczliwie potrzebują specjalistycznej wczesnej interwencji pedagogicznej, by pomóc mózgowi postrzegać. Na szczęście powszechnie o tym wiadomo i zazwyczaj pomoc taka jest dostępna. Równolegle dzieci te wymagają wczesnej pomocy biomedycznej, by wyleczyć układ trawienny, immunologiczny, by zacząć odpowiednio funkcjonować. Potrzebują korekty diety i wykluczenia produktów toksycznych oraz substancji patogennych szkodzących jelitom i mózgowi, by wycieńczony mózg mógł właściwie się rozwijać. Potrzebują specjalnych witamin i minerałów, by zrekompensować uszkodzenia chemiczne spowodowane przez toksyny oraz niedożywienie neurologiczne.

W ciągu ostatnich kilku lat tysiące dzieci uzyskało leczenie metodami doustnej chelatacji w celu zmniejszenia intoksykacji organizmu przez metale ciężkie, takie jak ołów, rtęć, glin i arsen. Klinicyści mający odwagę wykraczania poza szablony medyczne i stosowania tej postaci leczenia uzyskują dobre, a niekiedy zadziwiające rezultaty wynikające z tej bezpiecznej kuracji. Podobnie jak przy każdym leczeniu, sukces jest pewniejszy, jeśli leczenie podejmie się wcześnie. Sposoby stosowania tej nowej metody zmieniają się, lecz dzieci poddawane są starannej obserwacji, z kontrolą moczu i krwi, by upewnić się, że ich zdrowie nie pogarsza się w trakcie leczenia. Jest to długotrwały proces; metale ciężkie, które stały się częścią ich struktury komórkowej, wydalane są z trudem. Dzieci wymagają starannej obserwacji i szczególna uwaga poświęcona być musi stosowaniu substancji odżywczych, witamin i minerałów. W swej praktyce nieraz zostałam zadziwiona stopniem poprawy stanu moich pacjentów, którzy zaczynali leczenie od uzupełnienia minerałów, witamin i składników, zanim zaczęli zażywać lekarstwa sprzyjające chelatacji.

Każde dziecko jest złożonym unikalnym układem biochemicznym i psychologicznym, powinno być badane i leczone w sposób indywidualny. Dlatego ten rodzaj leczenia jest dłuższy i bardziej złożony, stawia określone wymagania rodzicom, dziecku i specjalistom. Leczenie to jest nieopłacalne dla przeciążonych specjalistów kierujących się wytycznymi firm ubezpieczeniowych. Występuje paląca potrzeba edukowania lekarzy w tej dziedzinie, podobnie jak potrzeba uznania nowych metod leczenia przez firmy ubezpieczeniowe, które w końcu wniosą ogromny wkład we wczesną pomoc przy tych zaburzeniach. Konieczne są kliniki wczesnej diagnostyki, w których lekarze i inni medycy będą w stanie ocenić stan tych dzieci i zalecić rodzicom najlepszy sposób zapobiegania dożywotniej niepełnosprawności. Niedawno na dorocznej konferencji pediatrycznej w Państwowym Instytucie Zdrowia w stanie Maryland pewien urzędnik stwierdził, że przewidywany koszt edukacji i leczenia dziecka z autyzmem wynosi dwa miliony dolarów.

Kalifornijski system edukacji otrzymał 700 nowych przypadków autyzmu w ciągu trzech ostatnich miesięcy. Nasze szkolnictwo i ochrona zdrowia zwyczajnie nie radzą sobie z tym kolosalnym problemem. Większość milionów przeznaczonych na badanie autyzmu wydaje się na niejasne badania genetyczne gryzoni na uniwersytetach prowadzone przez ludzi, którzy prawdopodobnie nie widzieli dziecka z autyzmem, podczas gdy tysiące dzieci tu i teraz rozpaczliwie wymaga diagnostyki, leczenia i właściwej terapii pedagogicznej. Taki stan rzeczy jest równoznaczny z ignorowaniem problemu.

Sądzę, że rozpatrzenie MMR poza kontekstem programu szczepień i ogłoszenie jego bezpieczeństwa jedynie uśpi czujność rodziców i badaczy, narażając na niebezpieczeństwo wiele dzieci, podczas gdy my będziemy analizować tę złożoną sytuację.
 
dr Jaquelyn McCandless

Wywiad z autorką (po angielsku):

Polecamy

Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty z serwisu mogą być linkowane i kopiowane, ale pod warunkiem powoływania się na źródło.