Newsletter
Czy chcesz otrzymywać informacje o nowościach i ważnych wydarzeniach na naszej stronie?
Polityka legalności
Serwis poświęcony jest szeroko pojętemu tematowi szczepień i kontrowersji z nimi związanych. Cytowanie jest mile widziane, oczywiście z podaniem źródła. Fragmenty i cytaty pochodzące z innych niż polskie źródeł są odpowiednio oznaczone, a do większości z nich podano oryginalne linki. Strona nie jest zastępnikiem konsultacji medycznej. Choć tworzą ją osoby będące przeciwnikami przymusu szczepień i doskonale zdające sobie sprawę z tego, jak wielkim ryzykiem są one obarczone, uważają one również, że powinien im towarzyszyć wolny wybór – tak jak każdej innej metodzie profilaktyki czy jakiejkolwiek decyzji związanej ze zdrowiem własnym i rodziny. Mimo że na stronie znajdują się informacje o Stowarzyszeniu Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, wiele opublikowanych tu materiałów nie reprezentuje poglądów członków Stowarzyszenia, lecz przedstawia osobiste poglądy autorów artykułów.

Autyzm 2001: ukryta epidemia

Yazbak - dużyDoktor Edward Yazbak, doktor medycyny, członek Amerykańskiej Akademii Pediatrii. W chwili obecnej bada autyzm regresyjny o podłożu autoimmunologicznym i szkodliwość szczepionek.

Mimo że rok 2001 wypełniały doniesienia środków masowego przekazu o debatach na temat szczepionki MMR (skojarzonej szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce), to niemal nic nie mówiono o ogromnym wybuchu zachorowań na autyzm i wpływie szczepionki na tę epidemię. W Wielkiej Brytanii rząd zaangażował znacznie więcej sił i środków do obrony szczepionki MMR i do zagłuszenia jej krytyków niż do rzeczywistej analizy przyczyn rosnącej liczby zachorowań na autyzm. Brutalna rzeczywistość jest taka, że ostatnio opublikowana statystyka zachorowalności na autyzm w Wielkiej Brytanii wynosząca 1 na 324 (Journal of the American Academy of Child and Adolescent Psychiatry, v. 39, р. 694) została skorygowana w tym tygodniu na 1 do 166, zgodnie z raportem Medical Research Council pod egidą Ministerstwa Zdrowia. Badania Państwowego Towarzystwa Autyzmu wykryły, że 1 spośród 110 dzieci w wieku do 11 lat cierpi na autyzm.

Władze szczepionkowe nadal twierdzą, że wzrost zachorowalności na autyzm, o którym się donosi, nie jest związany z MMR, jednak nie proponują żadnego innego rozsądnego wytłumaczenia. Ludzkie cierpienia są niemierzalne, a rzeczywista cena usług świadczonych dziecku choremu na autyzm w ciągu całego życia stanowi oszałamiającą sumę ponad dwóch milionów funtów szterlingów.

Donosi się o podobnym wzroście zapadalności na autyzm w Europie. Badania przeprowadzone przez szwedzkich naukowców Ehlersa i Gillberga wykryły 71 na 10 000 dzieci z IQ 70 lub więcej (1 na 141). Fińskie badania częstotliwości występowania autyzmu w północnych prowincjach wykryły czterokrotny wzrost wśród 5-7-letnich dzieci w okresie od 1979 do 1994 roku z obecną częstotliwością 1 na 483 (European Child and Adolescent Psychiatry, v. 9, р. 162). W tym samym badaniu zademonstrowano niewątpliwy wzrost liczby autystów w grupie dzieci z IQ 70+ (liczba ta często występuje w związku z późnym autyzmem lub z autyzmem regresyjnym). Ciekawe, że właśnie to fińskie badanie pozostało niemal niezauważone, podczas gdy powszechnie publikowano inne fińskie badania o wątpliwej wartości epidemiologicznej, potwierdzające „bezpieczeństwo” szczepionki MMR.

Koszmar 11 września, koperty z wąglikiem i obecna wojna w Afganistanie nie pozostawiły obojętnym nikogo w USA. Jednak życie trwa nadal. Dla rodziców dzieci chorych na autyzm każdy dzień jest wyczerpującą walką, a ich życie nigdy już nie będzie takie jak wcześniej. Nie mogą liczyć na ostateczne zwycięstwo, a na horyzoncie brak końca ich walki. Każdy poranek przynosi nowe problemy, wciąż trzeba znajdować nowe źródła finansowania, a dostępnych usług staje się coraz mniej. Każdej nocy śni się im ten sam straszny sen: „Co stanie się z moim dzieckiem, gdy mnie zabraknie?”.

Zgodnie z rocznym raportem Ministerstwa Edukacji dla Kongresu USA liczba przypadków autyzmu w amerykańskich szkołach w grupie wiekowej od 6 do 12 lat co roku wzrasta o około 25 procent. W samej Kalifornii od 12 września zarejestrowano około 600–700 nowych przypadków. Ta ocena opiera się na ostatnich publikacjach poziomu zachorowań w ciągu trzech miesięcy z codziennie rejestrowanymi 7-8 nowymi przypadkami. Jeśli przyjmiemy średnią częstotliwość nowych przypadków autyzmu w pozostałych 49 stanach jako równą 1/8 średniej kalifornijskiej (w rzeczywistości jest to bardzo ostrożna ocena), to otrzymamy około 4000 nowych przypadków autyzmu odnotowanych w ciągu ostatnich trzech miesięcy w całym kraju. Koszt usług świadczonych dziecku choremu na autyzm w ciągu całego jego życia w USA szacuje się na sumę, która wkrótce przekroczy dwa miliony dolarów.

Można tylko wyobrazić sobie, jakie podniosłoby się larum, gdyby odnotowywano 4000 nowych przypadków jakiejkolwiek innej choroby dziecięcej. Specjaliści CDC zażądaliby leczenia i zaczęliby szukać klucza do rozwiązania zagadki epidemii. Dlaczego więc nie dzieje się tak z autyzmem?

Byliśmy świadkami reakcji na 15 przypadków zachorowań na wąglika na Wschodnim Wybrzeżu. Zanim ktokolwiek niemający własnego doświadczenia z autyzmem rzuci się na mnie z krytyką, pragnę zauważyć, że 10 z tych 15 przypadków zakończyło się całkowitym wyzdrowieniem – rezultatem, którego nigdy nie osiągniemy w leczeniu autyzmu. Oczywiście 5 zgonów w wyniku wąglika to rzecz smutna, wielkie nieszczęście, lecz dzieci z autyzmem mają ciężkie porażenie mózgu i „umierają” każdego dnia, nawet jeśli jeszcze oddychają i poruszają się. Ich rodzice, babcie i dziadkowie codziennie po trochu umierają wraz z nimi.

Badanie przyczyn autyzmu odbywa się w całym kraju. Publikuje się wiele analiz biochemicznych i genetycznych przyczyn choroby, które wywołują jedynie chwilowe zainteresowanie. Najprawdopodobniej większość prowadzonych obecnie badań również pozostanie niezauważona, gdyż trudno wyobrazić sobie epidemię chorób genetycznych. Na tym tle wyróżnia się badanie rtęci przeprowadzone przez grupę oddanych rodziców z New Jersey. Zasługuje ono na naszą uwagę i wdzięczność. Wspiera ono oryginalną teorię Redwooda o szkodliwości wyrządzanej przez rtęć. Okazuje się, że Ośrodek Kontroli Chorób również przeprowadził badanie, które potwierdziło pewien związek między rtęcią w szczepionkach i rozwojem nerwowo-psychicznym niemowląt. Specjalny komitet Instytutu Medycyny przeprowadził przesłuchania w kwestii rtęci i autyzmu oraz polecił usunąć tiomersal ze wszystkich szczepionek dziecięcych. Amerykańska Akademia Pediatrii i Ośrodek Kontroli Chorób również zalecili szczepionki bez rtęci. Wszystkie te trzy organizacje uznają jednak, że szczepionki zawierające rtęć nie szkodzą dzieciom. Niepokój odnośnie do rtęci wywołuje zwiększona uwaga producentów szczepionek dla dorosłych. FDA oświadczył 21 listopada, że obecnie dostępna szczepionka przeciw grypie zawiera „tylko ślady” tiomersalu. Nasze własne badania wykazują, że niektóre dzieci niekorzystnie reagują na zawartość rtęci w szczepionkach podawanych w pierwszym roku życia, a później, po kolejnych antygenowych atakach, cofają się do autyzmu w drugim roku życia. Autoimmunologiczna teoria autyzmu i możliwy związek między autyzmem i szczepionką MMR przykuła uwagę bardzo wielu, odkąd sformułowano ją w 1998 roku. Nikt przekonująco nie dowiódł, że szczepionka MMR miała udział we wzroście częstotliwości zachorowań na autyzm w świecie zachodnim, a jednak nikt nie dowiódł, że tak nie jest.

Podczas gdy lobby szczepionkowe i władze uparcie i gniewnie oskarżają Andrew Wakefielda i dane z jego badań, setki rodziców przekonane są, że ma on rację. Rodzice ci nie mają wątpliwości, że pierwsze objawy u ich normalnych wcześniej dzieci pojawiły się po pierwszym zaszczepieniu MMR, a później rozwinął się autyzm. Wielu z nich posiada filmy, fotografie i notatki lekarzy świadczące na korzyść tej teorii. Późniejsze pogorszenie stanu po drugim szczepieniu MMR w wieku pięciu lat jeszcze bardziej upewnia w tym rodziców.

Identyfikacja szczepów odry ulepszoną metodą PCR w próbkach z Wielkiej Brytanii i późniejsze wykrycie przez niezależnych japońskich badaczy tego, że te szczepy są pochodzenia szczepionkowego, wspiera hipotezę. Trudno uwierzyć, że jakikolwiek badacz zechce odtworzyć dane Wakefielda po jego publicznym zlinczowaniu. Wiele dzieci autystycznych w Londynie poddano starannym badaniom i wykryto u nich nieprawidłowości w jelicie grubym, w ostatnim odcinku jelita krętego oraz w przełyku. U grupy dzieci z USA wykryto podobne zmiany patologiczne.

Komitet Instytutu Medycyny badający związek szczepionki MMR z autyzmem donosił w marcu 2001 roku, że „nieco później w tym samym raporcie Komitet uznał, że nie mógł wykluczyć możliwości, że szczepionka MMR mogła sprzyjać zaburzeń spektrum autyzmu u niewielkiej grupy dzieci”, i zalecał dalsze badania tego zagadnienia. Propaganda w środkach masowego przekazu twierdziła, że Komitet obronił MMR, lecz niczego nie powiedział o zbieżności wniosków Komitetu z twierdzeniami Wakefielda: szczepionka MMR może sprzyjać rozwojowi autyzmu w grupie dzieci ze skłonnością genetyczną i potrzebne jest rzetelne badanie. Raport Instytutu Medycyny na temat MMR i autyzmu opublikowano 24 kwietnia 2001 roku. Wnioski Komitetu Instytutu Medycyny oparte na danych epidemiologicznych wymagają większej liczby badanych przypadków, by uzasadnić jedno z następujących twierdzeń:

– Brak dowodów na związek przyczynowo-skutkowy.

– Jest zbyt mało dowodów, by odrzucić taki związek.

– Dowody świadczą na korzyść uznania takiego związku.

– Dowody wykazują związek przyczynowy.

Doskonale wiadomo, że komitety Instytutu Medycyny potrzebują długich lat i stosu danych epidemiologicznych, by na nowo ocenić powikłanie i przesunąć je z jednej kategorii do drugiej (niech przykładem będzie raport opublikowany 23 kwietnia na dzień przed publikacją obecnego raportu na temat MMR, i mający związek z preparatem chemicznym Agent Orange. W 1991 roku Administracja Weteranów postanowiła przeprowadzić badania tego defoliantu (substancji powodującej zrzucanie liści przez rośliny wykorzystywanej przez wojsko do odsłaniania obiektów w lasach), i wydzieliła na ten cel milion dolarów. Komitety Instytutu Medycyny przedstawiły na ten temat wiele raportów i przeglądów. Dopiero w kwietniu 2001 roku po całych 10 latach badań cukrzyca i dziecięca białaczka szpikowa zostały przesunięte z trzeciej kategorii, do której wcześniej je zaliczano, do czwartej kategorii. Jasne jest, że przyczyną obu tych powikłań było działanie Agent Orange podczas wojny w Wietnamie. Setki weteranów i wielu lekarzy z Administracji Weteranów nie mieli wątpliwości, że Agent Orange stanowił przyczynę. Fakt, że Komitet Instytutu Medycyny potrzebował tak wiele czasu, by dojść do podobnego wniosku, w żaden sposób nie zmienił rzeczywistości).

Na pierwszym posiedzeniu w sprawie omawianego tematu Komitet Instytutu Medycyny ustalił, że miejsce dla problemu „MMR-autyzm” znajduje się w kategorii 3+, dodając, że kilka przypadków autyzmu faktycznie wystąpiło po podaniu MMR. Podobnie jak wiele innych tematów, ten nigdy wcześniej nie znajdował się w kategorii 1 i 2.

Być może temat ten znów będzie rozpatrywany w najbliższej przyszłości na skutek debat trwających wokół niego i uzasadnionej krytyki, która spotkała pierwszy raport. To tragiczne, że podczas gdy trwa dyskusja odnośnie do równoczesnego zastosowania trzech żywych wirusów, amerykańskie i brytyjskie władze postanowiły dodać szczepionkę przeciw ospie wietrznej do obecnej formuły MMR. Do niedawna służby medyczne musiały czekać miesiąc po MMR, by podać szczepionkę przeciw ospie wietrznej. Teraz zapewniają nas, że równoczesne podanie wszystkich tych szczepionek w jednej strzykawce nie wpływa na ich skuteczność i bezpieczeństwo.

Niezwykle szybko rozwijają się inne szczepionki przeciw mniej poważnym chorobom i bez wątpienia zostaną one dodane do obecnego „rutynowego” kalendarza szczepień. Obiecuje się megakombinacje, a znani immunolodzy i specjaliści do spraw chorób zakaźnych nie mają żadnych problemów z głoszeniem, że układ immunologiczny dzieci upora się ze wszystkimi tymi atakami antygenowymi, nawet jeśli dzieci są bardzo małe, cierpią na stan podgorączkowy i są leczone antybiotykami.

Wykwalifikowani i zdolni do współczucia pediatrzy i pielęgniarki powinni natychmiast zająć się kontrolą obecnej epidemii autyzmu. Potrzebna jest ostrożność, wczesna wykrywalność, wyraźne potwierdzenia diagnozy autyzmu, by rozpocząć współczesne leczenie choroby i ograniczyć uszkodzenia mózgu. Dzieci nigdy nie przestaną być uznawane za „autystów” jedynie dlatego, że nie można zaliczyć ich do psychicznie chorych. One cierpią na autyzm – wielosystemowe schorzenie włączające problemy neurologiczne, jelitowe, endokrynne, immunologiczne, behawioralne i psychiczne. Każde z nich wymaga zaangażowania eksperta – pediatry, który może zająć się pacjentem holistycznie i mieć otwarty dostęp do konsultantów. Rozsądne i dostępne leczenie należy zapewnić każdemu cierpiącemu dziecku. Rodzice nie powinni rzucać wszystkiego w poszukiwaniu dobrej pomocy medycznej i jak najlepszej szkoły. Pilnie potrzeba poważnych niezależnych badań. Nie należy ich oczekiwać od ludzi mających własny grafik zajęć. Badania nie mogą być wykonywane na komputerach w oparciu o dane epidemiologiczne. Muszą zawierać wywiady z rodzicami i staranne badanie chorego dziecka. Jedynie wówczas pojawi się jakakolwiek nadzieja na powstrzymanie tej ukrytej i najtragiczniejszej dziecięcej epidemii naszych czasów.

Nigdy nie powinno było dojść do przypadków regresywnego autyzmu. Powyższe słowa stanowią moją osobistą opinię i mogą nie odzwierciedlać zdania organizacji, do których należę.

Źródło:

http://www.whale.to/v/yazbak6.html

Zobacz również

Polecamy

Wszystkie prawa zastrzeżone. Teksty z serwisu mogą być linkowane i kopiowane, ale pod warunkiem powoływania się na źródło.